Zdarzenie miało miejsce w kontekście zmasowanego ataku Rosji na Ukrainę, wymierzonego głównie w infrastrukturę energetyczną kraju. Atak, który rozpoczął się wczesnym rankiem, obejmował użycie ponad setki rakiet oraz dronów kamikadze Shahed. W odpowiedzi na te działania, polskie i sojusznicze siły powietrzne zostały postawione w stan gotowości, aby zabezpieczyć rejon granicy z Ukrainą.
Na popołudniowym briefingu prasowym dowódca operacyjny gen. Maciej Klisz oraz rzecznik Dowództwa ppłk Jacek Goryszewski poinformowali, że obiekt został potwierdzony przez co najmniej trzy stacje radiolokacyjne, wchodząc na terytorium Polski na głębokość około 25 kilometrów. Pomimo intensywnych poszukiwań, dotychczas nie udało się odnaleźć tego obiektu ani potwierdzić, że był to rzeczywiście rosyjski dron Shahed.
