W grudniu Parlament Europejski i Rada UE osiągnęły porozumienie w sprawie paktu migracyjnego, który zakłada przymusową relokację nielegalnych imigrantów. Alternatywą jest wpłata ekwiwalentu do unijnego budżetu.

- „Na razie mówi się o obowiązku przyjęcia 30 tys. migrantów rocznie w sytuacji "normalnej", czyli takiej, jaka była w mijającym roku, gdy napływa kilkaset tysięcy migrantów. Opcjonalnie możemy zapłacić 20 tys. euro za każdego nieprzyjętego. Łatwo policzyć, jaka to suma dla Polski. Jednak w sytuacji kryzysu relokacji nie będzie można zastąpić opłatą”

- wyjaśniał portalowi DoRzeczy.pl prof. Zdzisław Krasnodębski.

Polska może być jednak w jeszcze trudniejszej sytuacji. Wedle doniesień „Gazety Polskiej Codziennie”, w Brukseli trwają prace nad „mechanizmem wyrównawczym”.

- „Zakłada on, że kraje, które dotychczas broniły się przed przymusowymi kwotami przybyszów spoza UE, będą musiały w najbliższych miesiącach przyjąć ich więcej niż np. Niemcy, Francja czy Włochy, gdzie problem migracyjny jest bardzo duży. Oznacza to, że do końca 2024 r. do Polski może zostać przymusowo wysłanych nie kilka, ale nawet kilkaset tysięcy osób z Afryki, Bliskiego Wschodu i Azji”

- alarmuje dziennik.

- „Pierwotne plany zakładały też, że pierwsza relokacja odbędzie się na wiosnę, jednak z naszych źródeł wynika, że termin ten ma zostać przyspieszony i już nawet na przełomie stycznia i lutego możemy się spodziewać nakazu przyjęcia wyznaczonych przez unijnych urzędników ludzi”

- dodaje.