W czerwcu Sąd Najwyższy uchylił umorzenie sprawy Mariusza Kamińskiego i innych byłych szefów CBA, którzy zostali ułaskawieni przez prezydenta po nieprawomocnym ich skazaniu.  Sąd Najwyższy podjął taką decyzję mimo wcześniejszego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, wedle którego prawo łaski jest wyłączną - niepodlegającą niczyjej kontroli - kompetencją prezydenta, wywołującą ostateczne skutki prawne, a Sąd Najwyższy nie ma prawa w to ingerować.

Dziś Sąd Okręgowy w Warszawie skazał posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika na karę dwóch lat pozbawienia wolności oraz pozostałych b. szefów CBA na karę roku pozbawienia wolności.

Do sprawy w rozmowie z portalem Niezależna.pl odniósł się mec. Marek Markiewicz, który zwrócił uwagę, że sądy roszczą sobie prawo do kwestionowania kolejnych prerogatyw prezydenta.

- „Pan prezydent, zgodnie z Konstytucją, dokonał aktu ułaskawienia, dlatego że Konstytucja nigdzie nie powiada, że ma to być ułaskawienie, które dotyczy wyroku, i to wyroku prawomocnego”

- wskazał prawnik.

Wyjaśnił, że w ten sposób „Sąd Najwyższy wydał orzeczenie przeciwko orzeczeniu innej władzy konstytucyjnej”, czym jego zdaniem nie tylko naruszył art. 10 Konstytucji, ale również „rozpoczął frontalną wojnę nowej ekipy nie tylko ze starym rządem, ale także z konstytucyjnymi organami państwa”.

- „Strasznie niedobrze się stało”

- podkreślił.

Mec. Markiewicz ocenił, że „istota tego wyroku to wstrząśnięcie ustrojem państwa”.

- „Jestem bardzo ciekawy, jak na to zareagują sędziowie Trybunału Europejskiego, Trybunału Praw Człowieka, jaka będzie opinia o praworządności w Polsce. To nie jest prawda, że Sąd Najwyższy posiada władzę nieomylności i władzę nieograniczoną jakimikolwiek zasadami. Tak samo, jak inne organy państwa, działa na podstawie Konstytucji”

- przypomniał.