Stefan Niesiołowski to nadal jeden z najbardziej rozpoznawalnych działaczy Platformy Obywatelskiej. Kiedyś był działaczem opozycji antykomunistycznej, posłem i senatorem i „słynął z mocno kontrowersyjnych medialnych wypowiedzi. Jego karierę zakończyła afera korupcyjna, która wybuchła na początku 2019 r." - podaje "Gazeta Polska".
Prokuratura Krajowa skierowała wówczas do Sejmu wniosek o uchylenie Niesiołowskiemu immunitetu, którego ostatecznie zrzekł się sam. Wycofał się także z kandydowania w wyborach parlamentarnych w roku 2019.
Jak podaje dalej "Gazeta Polska" sprawa polityka PO została przez sąd wyłączona z jawności, a sam Niesiołowski… uniewinniony.
Wyjaśnienia przedstawione przez sąd w uzasadnieniu do uniewinnienie Stefana Niesiołowskiego można uznać za co najmniej kuriozalne.
- „Sąd potwierdził, iż dwóch biznesmenów opłacało spotkania Niesiołowskiego z prostytutkami, a on pomagał im w zdobywaniu kontraktów w Grupie Azoty. Uznał jednak, że nie była to korupcja. Powód? Według sądu polityk pomagał przedsiębiorcom jako ich wieloletni przyjaciel, a nie poseł na Sejm RP. W ocenie sądu nie można było połączyć jego statusu parlamentarzysty ze wspieraniem interesów Bogdana W. i Wojciecha K., bo 'jakakolwiek sfera' z działalnością Grupy Azoty nie leżała w jego kompetencjach. Podstawą takiej interpretacji są m.in. orzeczenia Sądu Najwyższego z lat....70. i 80." - pisze „Gazeta Polska”.
Prokuratura złożyła apelację i domaga się ponownego procesu byłego polityka PO.
Sprawę tę na antenie Kanału Sportowego bardzo mocno skomentował redaktor Robert Mazurek.
Poniżej jego wypowiedź.
Jurny Stefan i #WolneSądy pic.twitter.com/NWFwI3HwtB
— Marcin Henka 🇵🇱💯 #BabiesLivesMatter (@MarcinHenka) November 20, 2022
