Prezydent Andrzej Duda zdecydował się powierzyć misję tworzenia nowego rządu premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Prezydent ogłosił decyzję wczoraj wieczorem, natychmiast wywołując złośliwy komentarz Donalda Tuska.

- „Ja nie rozumiem, powiem szczerze, dlaczego pan prezydent Duda naraża na takie przykre upokorzenie pana Morawieckiego, pana Kaczyńskiego i cały PiS”

- powiedział przewodniczący PO na wrocławskim Jagodnie.

Do jego wystąpienia odniósł się na antenie Polsat News szef Gabinetu Prezydenta.

- „Proszę spojrzeć na premiera Morawieckiego, czy on wczoraj wyglądał na upokorzonego człowieka?”

- zapytał Marcin Mastalerek.

- „Premier Morawiecki jest zdeterminowany do tego, by stworzyć rząd. W polityce nie wszystko, co się robi, robi się na tu i teraz. Pewne decyzje zapadają po to, by można było w przyszłości podjąć pewne akcje polityczne. Premier będzie miał szansę przedstawić przed Sejmem swoją kandydaturę, pokazać różnice między tą koalicją a ewentualną przyszłą. Ja zawsze podaję przykład koalicji PO-PiS, która była tylko i wyłącznie w mediach”

- zauważył.

Odpowiadając na krytykę opozycji przypomniał sytuację z Hiszpanii, gdzie szef Partii Ludowej, która zdobyła najwięcej głosów, otrzymał misję tworzenia rządu. Misja ta trwała dwa miesiące, bo nie był w stanie uzyskać większości w parlamencie.

- „Czy wtedy Donald Tusk wziął swojego kolegę z Europejskiej Partii Ludowej na bok i powiedział mu: stary, nie ośmieszaj się, po co ci te dwa miesiące?”

- pytał.

Minister ocenił, że Mateusz Morawiecki jest człowiekiem zdeterminowanym, który włoży wiele wysiłku w realizację powierzonej mu misji. Postawę premiera zestawił z postawą lidera PSL-u, który w ocenie wielu komentatorów zmarnował najważniejszą szansę w swojej karierze, odrzucając propozycję objęcia szefa rządu koalicji PiS-PSL.

- „Gdyby Władysław Kosiniak-Kamysz miał 1/10 determinacji Morawieckiego, to miałby szansę w 2020 roku zostać prezydentem, a teraz premierem. Wydaje mi się, że taka szansa może się nie powtórzyć”

- stwierdził Mastalerek.