Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego orzekła, że „w związku z obowiązywaniem postanowienia Prezydenta RP z 16 listopada 2015 r. w sprawie stosowania prawa łaski”, wyrok skazujący posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika „nie może wywoływać skutków w sferze ustrojowej, w postaci spowodowania utraty biernego prawa wyborczego”. Marszałek Sejmu jednak zdecydował się zignorować orzeczenia tej izby, ponieważ jego zdaniem zdecydować powinna Izba Pracy. Lider Polski 2050 nazywa przy tym posłów „przestępcami” popierając narrację, wedle której prezydent nie mógł ułaskawić polityków przed ich prawomocnym skazaniem. Inaczej jednak uznał Trybunał Konstytucyjny, który orzekł, że „prawo łaski jest wyłączną i niepodlegającą kontroli kompetencją Prezydenta RP wywołującą ostateczne skutki prawne”.

Do działań marszałka w rozmowie z portalem wPolityce.pl odniósł się poseł PiS Bartłomiej Wróblewski, który zawodowo zajmuje się prawem konstytucyjnym.

- „Kontrowersji jest coraz więcej, łącznie z pytaniem o to, czy w związku z łamaniem prawa przez marszałka jemu samemu nie powinny zostać postawione zarzuty. Jest prawdą, że sprawa zakresu kompetencji prezydenta mogła budzić pewne wątpliwości, dlatego że nie było praktyki w tym względzie. Jednak zgodnie z art. 139 Konstytucji prawo łaski to prezydencka prerogatywa, a więc co do zasady nie podlegająca kontroli kompetencja prezydenta. Orzekł w tej sprawie także Trybunał Konstytucyjny, co powinno zamykać dyskusję”

- powiedział prawnik.

Wskazał, że marszałek Hołownia powinien przekazać odwołania posłów do Sądu Najwyższego, a nie konkretnej izby. Ponadto niewłaściwym było spotkanie reprezentanta marszałka z szefem Izby Pracy.

- „Tutaj bez wątpienia widać próbę ingerencji w orzecznictwo sądu – kto ma rozpatrywać tę sprawę, kiedy i na jakich warunkach ma to zrobić”

- zauważył.

Wyjaśnił, że działania te można rozpatrywać w kontekście nadużycia uprawnień.

- „Jeśli marszałek Hołownia sam przedstawia się jako rygorysta prawny, to musi się liczyć, że inni przyjmą podobną postawę i będą dążyć do postawienia go przed sądem”

- przestrzegł parlamentarzysta.

Rozmówca wPolityce.pl przestrzegł również przed podważaniem statusu Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Politycy koalicji rządzącej nie chcą uznać decyzji tej izby ws. posłów Kamieńskiego i Wąsika przekonując, że nie jest ona sądem, ponieważ została niewłaściwie obsadzona. Tymczasem to właśnie ta izba orzeknie ws. ważności wyborów parlamentarnych.

- „Właśnie dlatego mówiłem o tym, że marszałek Hołownia niepotrzebnie brnie w tę sprawę. Bowiem koniec tych sporów może być zupełnie nieoczekiwany dla samego marszałka Hołowni i jego środowiska politycznego. W następstwie bowiem będzie podważana legitymacja Sejmu, skoro podważana jest legitymacja organu, który orzeka o ważności wyborów”

- zauważył dr Wróblewski.