Autor przypomina, że defiladzie przyglądało się 350 akredytowanych pracowników mediów z polskich i zagranicznych agencji informacyjnych, stacji telewizyjnych i radiowych.

- „Dzięki temu obraz maszerującego wojska poszedł w świat”

- pisze Kozubal.

Zwraca uwagę, że polską defiladę komentowały światowe media.

- „W ostatnich latach, po zainwestowaniu miliardów w nowy sprzęt wojskowy, Polska stała się jedną z wiodących potęg wojskowych w Europie”

- podkreślała stacja CNN.

Sygnał ten dotarł również na Kreml i do Mińska.

- „Zatem założony cel został osiągnięty – defilada miała odegrać przede wszystkim rolę odstraszającą potencjalnego przeciwnika. Przekaz do białoruskiego satrapy i rezydenta Kremla miał być prosty: w przypadku agresji odpowiedź będzie twarda”

- podsumowuje autor.