Mariusz Paszko: Wystawienie przez Platformę Obywatelską Romana Giertycha i Michała Kołodziejczaka to ruch rozpaczy Donalda Tuska, czy raczej może stała już taktyka wstawiania desperatów i awanturników, jak Nitras i kilku innych? Albo – jak to określił wiceszef MKiDN Jarosław Sellin w Polskim Radiu 24 – „To kolejny dowód, że to jest partia kompletnie bezprogramowa, bo właściwie tworzy na swojej liście taką zbieraninę nienawistników, których jedynym programem jest walka z PiS-em”?
Marek Jakubiak: Moim zdaniem bardzo dobrze to podsumował Pan europoseł Joachim Brudziński mówiąc, że zostali jeszcze Palikot i Rafalala do wzięcia…. (śmiech). To jest grupa awanturników podwórkowych i zawsze są cwaniakami, dopóki – mówiąc slangiem – nie dostaną pod oko. Prawda jest natomiast taka, że ta poważna polityka polska sprowadzana jest po prostu do takiego – tak bym to określił – szturchania się w imię wygrania interesów i koryta.
Piszący od wielu lat dla „Gazety Wyborczej” Grzegorz Sroczyński stwierdził, że Tusk „żyje w alternatywnej rzeczywistości”. Zgadza się Pan z tym? Czy już nawet do zwolenników opozycji dociera prawda – chyba można tak to określić – o pewnej formie odlotu ich lidera?
Ja nie mam pojęcia, co oni na Tuska mają, że on chce przegrać wszystko i walczy w tej chwili o to wszystko. To widać codziennie bardzo wyraźnie, że jest coś o czym my nie wiemy. Ta determinacja musi być czymś podyktowana. Człowiek, który jest już zaspokojony, który doprowadził swoim działaniem do tego, że na salonach europejskich był witany jak darczyńca czy sponsor wszystkiego, nagle szamocze się codziennie czy to na bazarach, wiecach, czy też w innych miejscach… To nie może być zwykła chęć, ale musi za tym stać jakaś determinacja i mogą za tym stać nasi zachodni sąsiedzi.
W kontekście tych zachodnich sąsiadów, sponsorem Campusu Trzaskowskiego, który odbywał się już w czasie kampanii wyborczej, była Fundacja Adenauera, która de facto jest agendą niemieckiego rządu, realizującą jego politykę za jego pieniądze. W tym kontekście Pan Radosław Fogiel pyta polityków PO i sprzyjające im tzw. prywatne media: „Wiecie, że jest zakaz finansowania kampanii wyborczej z zagranicy?” Jakie jest Pana zdanie w tej kwestii?
Oni oczywiście powiedzą, że Rafał Trzaskowski nie jest kandydatem i w związku z tym on to sam zorganizował i na tym to się skończy. Jak się więc wydaje, jest to zwyczajne obchodzenie prawa. Natomiast to, że i Platforma Obywatelska i Campus są sponsorowani przez niemieckie źródła, może tylko i wyłącznie budzić niepokój. Niemcy stracili w Polsce coś ważnego poprzez to, że Polska jest obecnie autonomiczna w swoim działaniu i staje się coraz bogatsza, a świat się dowiaduje, że Polacy nie są głupkami, ale narodem bardzo zdolnym i pracowitym. Z tego też powodu właśnie Niemcy starają się za wszelką cenę – jak to się mówi – za pomocą swoich przedstawicieli, na przykład w postaci Donalda Tuska, t władzę w Polsce ponownie przejąć. Ja osobiście mam nadzieję, że przez te półtora miesiące, które pozostało do wyborów, Polacy w dużej części popierający jeszcze Tuska zrozumieją, że popierając go popierają koła niemieckie, które ponownie chcą przejąć w Polsce rządy. Dlaczego? Niech sobie sami na to pytanie odpowiedzą.
Szef MON, Pan minister Mariusz Błaszczak, ujawnił właśnie list polityka PO, wówczas starosty legionowskiego a obecnie rzecznika PO Jana Grabca do ówczesnego szefa MON Bogdana Klicha. Można w nim przeczytać m.in.: „Rozformowanie jednostek wojskowych wchodzących w skład 1 warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej im. Tadeusza Kościuszki jest ciosem w naszą społeczną tożsamość”. I ta dywizja ostatecznie została zlikwidowana. Natomiast obecnie Pan Grabiec próbuje wmówić opinii publicznej, że Platforma Obywatelska nie likwidowała jednostek wojskowych. O co chodzi?
Z Janem Grabcem to jest tak, że on nawet nie pamięta, że przed porażką w wyborach, kiedy wszyscy już wiedzieli, że Platforma przegra, to on nie omieszkał jeszcze zostać ministrem na trzy miesiące i wziąć potężną odprawę. To są ci ludzie, którzy mają usta pełne frazesów, a zapominają jak sami działali.
Sławomir Sierakowski z kolei na wspomnianym już Campusie mówi otwartym tekstem, podobnie jak wcześniej ekonomista kojarzony z PO Bogusław Grabowski, że trzeba coś obiecać, a NAWET częściowo zrealizować, byle tylko PO wygrała. Jak to się ma do zazwyczaj rzetelnie realizowanych przez PiS obietnic wyborczych? Czysta demagogia?
Wcześniej mówił też o tym Pan Marek Belka. Sierakowski powiedział też jeszcze coś bardzo ważnego, a mianowicie, że Prawo i Sprawiedliwość rządzi dobrze i jest z tym dla opozycji problem. Są więc w kłopocie, ale warto to bardzo mocno podkreślić, że – przepraszam za dużą dosadność – im po prostu chodzi o koryto. Na tych kampusach ludzie w tej dobrej atmosferze rozwiązują swoje języki i zaczynają mówić. Mam tu na myśli na przykład Michała Boniego, który stwierdza wprost, że gdyby wygrali, to muszą ponownie wszcząć prywatyzację i to, czego nie sprzedali poprzednio, to założę się, że w ciągu 6-10 miesięcy bez żadnych przetargów i procedur większość tego, co pozostało rozprzedaliby i Polska nie miałaby nawet narzędzi, żeby się w przyszłości bronić. Gdyby nam po takim Bonim przyszło odzyskać Polskę z rąk Tuska, to nie mielibyśmy żadnych narzędzi, żeby nasz kraj postawić ponownie na nogi. Polska byłaby już na zawsze krzywym drzewem.
A jak Pan ocenia wypowiedzi Polaków dotyczące pytań referendalnych i reakcje polityków PO?
Moje zdanie w tej sprawie jest takie, że kiedy Platforma Obywatelska zdała sobie sprawę z tego, że zawarte w Konstytucji przekroczenie frekwencji 50 procent, co jest poziomem wprost prawie nieosiągalnym, postanowiła z tym referendum walczyć. Wynika to z tego, że obligatoryjność tego referendum przy przekroczeniu 50 procent frekwencji spowoduje, że nawet gdyby doszli do władzy, to nie mogliby sprzedawać polskiego majątku, nie mogliby podnieść wieku emerytalnego, nie mogliby wreszcie sprowadzać nielegalnych uchodźców i to zwyczajnie ich uwiera. Zrobią więc ze wszech miar wszystko, żeby odwrócić kota ogonem i, jak powiedziała Pani Małgorzata Kidawa-Błońska, że przecież wiadomo, że ludzie zagłosują 4 razy na TAK. No i co tu więcej dodawać? To pokazuje obraz całej Platformy Obywatelskiej. Ona się nie pomyliła w tym co mówiła. Oni po prostu mają takie zdanie w tych kwestiach.
SLD mówiło wczoraj zupełnie podobnie, żeby przyjmować kobiety z dziećmi. Tyle tylko, że tam dzieci i kobiet nie ma, są za to „byki w wieku poborowym”. Dalej mówią coś o mądrym prawie, ale według niech miałoby ono polegać na tym, żeby w Polsce było na zasadzie „hulaj dusza piekła nie ma” albo „róbta co chceta”.
Dokładnie takie samo stanowisko w tej sprawie posiada lewica jak i Platforma Obywatelska. W imię wyimaginowanej solidarności pomiędzy państwami w ramach Unii Europejskiej, mielibyśmy przyjąć ileś tysięcy imigrantów. Niemcy na przykład chcieliby nam właśnie zaserwować ich około 40 000, ponieważ oni już ponoć miejsca na nich nie mają. Przecież to jest zwykły push-back. Polsce go zakazują, a sami próbują robić to samo. I to ma być europejska solidarność albo uczciwość?
Chcę tu podkreślić, że te obecne wybory, to nie jest czas na eksperymenty. W mojej ocenie Konfederacja, o ile dostanie się do Sejmu, uzyska dość niskie poparcie na poziomie 6-7 procent. Co do PSLu i Hołowni, oni musieliby przekroczyć próg 8 procent, to myślę, że im się to nie uda, ponieważ Hołownia ściągnie ich w dół i po praz pierwszy od dziesiątek lat PSL może się znaleźć poza Parlamentem. Ponadto pogłoski, że PO ma na poziomie 30 procent są zdecydowanie mocno przesadzone.
Święcie też wierzę w to, że Naród Polski doskonale wie, o co rzecz idzie. Nie chodzi tu przecież personalnie o Tuska czy Kaczyńskiego, ale czy Polska będzie Polską.
Uprzejmie dziękuję Panu za rozmowę.
