Mariusz Paszko, portal Fronda.pl: Czy rząd Donalda Tuska chce zaprzestać budowy w Polsce elektrowni atomowych?

Marek Jakubiak, poseł Kukiz’15: Niestety, zdecydowanie tak i jest to bardzo poważnym asumptem do tego, żeby mam Polakom nie pozwolić być niezależnym energetycznie. To nie jest działanie pronarodowe ani propolskie. Czuję naprawdę wielki niepokój, czy przypadkiem rząd nie będzie prowadził swojej polityki w kierunku uzależnienia się od źródeł zewnętrznych. To są bardzo poważne dylematy.

Jak w obecnej sytuacji wygląda sprawa bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju?

Panie Redaktorze, jestem zbulwersowany postawą pani minister, która w ostatnim czasie pojechała do Brukseli i zarzekała się, że do roku 2040 wydzielanie dwutlenku węgla zostanie w Polsce zredukowane o 90 procent i – co więcej – że ona to załatwi. Taka postawa jest czystym szaleństwem. Z kolei rząd odcina się od słów pani minister i twierdzi, że nie była ona upoważniona do składania tego typu deklaracji i nie jest to stanowisko rządu, ale prywatna opinia pani minister.

To ja się w takim razie pytam, dlaczego ona jeszcze jest ministrem? Po takich wypowiedziach powinna w trybie pilnym zostać odwołana.

Energetycznym złotem Polski jest węgiel i skazywanie naszego kraju na takie rozwiązania jest niedopuszczalne. Naszym interesem narodowym jest przechodzenie z powrotem – tak jak to teraz robią Niemcy – na węgiel i węgiel brunatny, który jest niesłychanie daleko zanieczyszczający środowisko niż węgiel kamienny, ale oni to robią. W mojej ocenie my musimy skończyć wreszcie z tym europejskim idiotyzmem, który nas finansowo po prostu wykończy, a Niemcy i tak na tym nie zarobią.

Czy w takiej sytuacji Polska będzie musiała się zaopatrywać w energię za granicą?

Ależ oczywiście. Przecież im dokładnie o to chodzi, żeby wykańczać polski przemysł spożywczy i żebyśmy musieli kupować zachodnie produkty. Tak samo chce się wykończyć polską energetykę węglową, żeby korzystać z energii produkowanej na Zachodzie. W efekcie będziemy chodzili na smyczy zachodnich firm. Myślę, że perspektywa nie jest nawet zbyt oddalona, żeby tak się stało. Może to być nawet w ciągu kilkunastu lat.

Przerażające jest to, że ludzie, którzy w tym względzie decydują bawią się w tą ekologiczną histerię. I tak to trzeba jasno nazywać. To jest histeria, która z prawdziwą ekologią nie ma nic wspólnego. To jest mistyfikacja. Ja nie wierzę w to, że przemysł powoduje w jakimś gigantycznym stopniu aż takie szkody, żebyśmy mogli dla przykładu mówić o roztapianiu się lodowców. Przypomnę, że są to procesy cykliczne.

W systemie Arctic Sea Ice Extent zostały w ostatnim tygodniu opublikowane najnowsze dane dotyczące poziomu lodowców na kuli ziemskiej. Wskazują one, że lód w Arktyce osiągnął w tym roku poziom najwyższy od 21 lat. Podobnie sprawa się ma z Grenlandią, gdzie lodu także stale w ostatnich latach przybywa.

Ano właśnie. Jako przykład podam, że na Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, do której należę, zadałem pytanie ekologicznej histeryczce, czy ona wie, skąd wzięły się Mazury i tamto pojezierze. Zrobiła oczywiście maślane oczy.

Powiedziałem, że w takim razie przypomnę, że powstały w wyniku cofających się lodowców. Inaczej mówiąc w wyniku ocieplenia.

- Czy Pani może mi powiedzieć wobec tego, ile wtedy na terenie Polski było fabryk? - dodałem jeszcze.

W efekcie wszyscy na sali usłyszeli głuchą ciszę.

Ziemia przeżyła nie takie cywilizacje i ma własny plan na zmiany. Przecież Ziemia zmienia lekko swoją orbitę, zmienia polaryzację elektromagnetyczną, ma okresy ociepleń i oziębień. Na te wszystkie procesy człowiek nie ma nawet za bardzo wpływu.

Szczerze powiem, że kiedy pomyślę na przykład o wybuchu wulkanu niedaleko od Polski, który w ciągu miesiąca wprowadził do atmosfery takie ilości gazów, jakich cała Europa nie jest w stanie wyprodukować w ciągu roku, to nasuwa się bardzo proste pytanie: jaki sen mają te wszystkie programy redukcji i oszczędzania serwowane nam przez tak zwanych ekologów?

Czy CPK powstanie czy jednak nie, bo przecież wiemy doskonale, że rząd Tuska ugnie się i zrobi wszystko, żeby Polska w tym względzie nie była konkurencją dla Niemiec?

Przykro mi to powiedzieć, ale rada nadzorcza CPK już została zmieniona. Odpowiedzialny za dalsze losy tego przedsięwzięcia jest pan Maciej Lasek i jestem przekonany, że on tego portu nie wybuduje. Przyczyną jest oczywiście konkurowanie z Niemcami, a argumentuje się to słynnymi frazami o rzekomej „megalomanii” czy „gigantomanii” itd.

Prawda jest jednak taka, że w krótkim okresie czasu Polska mogłaby się stać tanim hubem logistycznym, co byłoby jednym z podstawowych czynników stanowiących o bezpieczeństwie naszego kraju. W krótkim czasie można byłoby przerzucać do Polski wojsko i sprzęt – to jest akurat moja dziedzina – gdyby pojawiło się jakiekolwiek zagrożenie. Dzisiaj natomiast nasze lotniska takiego napięcia nie wytrzymują.

Czy port w Świnoujściu nie wystarczy do tych przerzutów broni i sprzętu wojskowego?

Zdecydowanie nie! Ten port jest zbyt daleko usytuowany. To musi być lokalizacja w centralnej Polsce i w sytuacji wojennej 500 kilometrów od linii frontu – bo tak po przekątnej będzie Ukraina na przykład - to jest zdecydowanie za daleko. Rozładunek w porcie, załadunek na odpowiednie platformy i transport do miejsca docelowego zajmują zbyt wiele czasu.

Krótko mówiąc, jednostki wojskowe muszą wylądować, zapakować sprzęt bojowy i od razu ruszyć na front. Myślę więc, że Łódź będąca pod parasolem rakietowym przeciwlotniczym mogłaby spełniać taką rolę i Amerykanie wyraźnie oficjalnie i wprost to powiedzieli, że to jest bardzo dobry pomysł.

Uprzejmie dziękuję Panie Pośle za rozmowę.