Fronda: Marszałek Hołownia najpierw podjął sprzeczną z orzeczeniem Sądu Najwyższego decyzję o wygaszeniu mandatów posłom Kamińskiemu i Wąsikowi, a dopiero gdy Izba Kontroli Nadzwyczajnej SN ją uchyliła, zabrał się za przeprowadzanie konsultacji w sprawie tejże swojej decyzji? Jak by Pan skomentował tego rodzaju postawę Szymona Hołowni?
Marcin Warchoł (były minister sprawiedliwości, poseł Suwerennej Polski): Jest to sprzeczne nie tylko z dotychczasowym orzecznictwem sądów oraz Trybunału Konstytucyjnego, który aż trzykrotnie w tej sprawie rozstrzygał, ale przede wszystkim z tym, co stanowi prawo w naszym kraju. Do tej pory bowiem zawsze przyjmowano, że nie jest wykluczona w ramach ułaskawienia tzw. abolicja indywidualna, a więc uwolnienie od odpowiedzialności przed prawomocnym skazaniem. I takie właśnie stanowisko w sposób jednoznaczny jest powszechnie reprezentowane w piśmiennictwie prawniczym. Prawo łaski może być więc zastosowane jeszcze przed prawomocnym skazaniem i nie może ono być w żaden sposób ograniczane.
Cały ten cykl spotkań czy konsultacji organizowanych teraz przez marszałka Hołownię to jakaś nieudolna próba zdjęcia z siebie i przerzucenia na innych odpowiedzialności za własne, niezgodne z prawem decyzje. Tylko, że te kolejne wykonywane przez niego w tej sprawie kroki jeszcze bardziej go pogrążają. Szymon Hołownia wpłynął na sposób kształtowania składu sądzącego Sądu Najwyższego i jeszcze publicznie się tym pochwalił. Wybrał sobie sędziego Sądu Najwyższego, któremu w tajemnicy przekazał akta i powiedział, kto ma w tej sprawie orzekać. Dlatego też złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa przez marszałka Hołownię oraz przekroczeniu przez niego uprawnień. Nikt nie ma prawa ustalać składu sądzącego. Zwykły polski obywatel, który popełniłby tego rodzaju czyn, nie pozostałby bezkarny.
Marszałek Szymon Hołownia niestety ośmiesza państwo polskie tego typu postępowaniem, kpiąc z obowiązującego prawa oraz z samych Polaków. Nikt bowiem z nas nie chciałby brać udziału w rozprawie sądowej, gdzie skład sędziowski ustalałby nasz oponent. A przecież Hołownia w tej sprawie jest stroną. Przecież to on, jako marszałek Sejmu wydał decyzję o wygaszeniu mandatów posłom Mariuszowi Kamińskiemu i Maciejowi Wąsikowi. Od tej decyzji jest skarga do Sądu Najwyższego, a marszałek Hołownia, który w tej sprawie jest stroną, wpływa na to, kto ma w niej w Sądzie Najwyższym orzekać. To jest absolutnie niedopuszczalne złamanie prawa. Szymon Hołownia stawia się ponad prawem.
Marszałek Hołownia w przeciwieństwie do decyzji Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN dotyczącej mandatów poselskich posłów: Kamińskiego i Wąsika, nie ma już analogicznych problemów z decyzją tejże samej Izby choćby w kwestii legalności ostatnich wyborów parlamentarnych, która przecież legitymizuje nową władzę i de facto samego Hołownię na jego urzędzie marszałkowskim. Jakie mogą być długofalowe skutki takiej postawy obecnego marszałka Sejmu?
Przypomnijmy, że ta sama wspomniana Izba rozstrzygała również o kwestii nieważności ostatniego ogólnonarodowego referendum z października 2023 roku przy aplauzie obozu politycznego Szymona Hołowni. Jeśli natomiast chodzi o skutki tego rodzaju postawy marszałka Sejmu to będą nimi niestety chaos i anarchia prawna w naszym kraju. Polacy stracą pewność, że sędziowie nie są dobierani do poszczególnych spraw w sposób niezależny. Przecież po to ustanowiliśmy zasadę losowania sędziów. A marszałek Hołownia wprowadza jakieś standardy rodem z Białorusi Aleksandra Łukaszenki. Chociaż chyba nawet na Białorusi nikt nie chwali się publicznie tym, że wpływa na to, jaki sędzia ma w danej sprawie orzekać. Cofamy się niestety do czasów głębokiego PRL, gdy składy sędziowskie były ustalane z kolektywem partyjnym.
Czy Pana zdaniem marszałek Hołownia rzeczywiście posunie się do podjęcia próby niewpuszczenia posłów Kamińskiego i Wąsika na salę sejmową podczas najbliższych obrad?
Mam nadzieję, że marszałek Sejmu nie posunie się jednak do aż tak jawnego złamania prawa. Mamy decyzje Sądu Najwyższego i zgodnie z zasadami legalizmu Hołownia powinien im się podporządkować, tak samo, jak poddał się im w kwestii rozliczeń finansowych swojej partii czy też w sprawie wspomnianego referendum. Mam nadzieję, że marszałek Hołownia nie będzie doprowadzał do dalszej eskalacji bezprawia i anarchii. Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik są w myśl decyzji Sądu Najwyższego posłami i legalnie wykonują swój mandat. Muszą więc zostać wpuszczeni na salę sejmową, by normalnie spełniać swoje poselskie obowiązki. A marszałek Sejmu nie ma prawa im tego uniemożliwiać.
Czy obóz rządzący Donalda Tuska może sobie pozwolić na podważanie kompetencji prezydenta RP, pewne działania siłowe czy niezgodne z prawem również dlatego, że doskonale wie, iż nie grożą mu za to jakiekolwiek konsekwencje na arenie unijnej?
Niewątpliwie tak, a milczenie w tej sprawie Unii Europejskiej jest niezwykle wymowne. O ile bowiem przez ostatnie 8 lat sprawowania władzy przez Zjednoczoną Prawicę, szukano w Brukseli niemal każdego pretekstu, by uderzyć w nielubiany polski rząd, tak teraz Donaldowi Tuskowi oraz jego Koalicji 13 grudnia - wszystko się w Unii wybacza. Siłowy zamach na media publiczne, łamanie porządku prawnego i demokratycznego w naszym kraju, nie niepokoją już eurokratów. Polacy zostają więc sami w obliczu tych prób destabilizacji państwa i porządku prawnego przez obecne władze. Unia Europejska milczy, co z pewnością rozzuchwala rządzących do eskalowania napięć i bezprawia w Polsce. Pamiętajmy jednak, że żadna władza nie jest wieczna. Przyjdzie czas nowej władzy i przyjdzie czas rozliczeń. Te przestępstwa, które są popełniane w tej chwili, nie przedawnią się szybko i na pewno nie pójdą w niepamięć. Zresztą musimy mieć świadomość faktu, że również na arenie międzynarodowej i wewnątrz samej Unii Europejskiej szykują się istotne zmiany, które mogą w dość istotnym stopniu przekształcić konfigurację polityczną. Już w czerwcu czekają nas wybory do Parlamentu Europejskiego, a po nich obecna koalicja w nim rządząca znajdzie się zapewne w opozycji i pomyślne dotąd dla Donalda Tuska wiatry przestaną wiać w Brukseli. Obóz polityczny Tuska powinien brać to pod uwagę.
Tusk co prawda na długo przed wyborami straszył „silnymi ludzi”, którymi się posłuży do zaprowadzania swoich porządków, ale czy jednak mimo wszystko nie jest to zaskoczeniem, że obóz polityczny, którego politycy przez długie 8 lat wysuszali płuca krzyczeniem o demokracji, Konstytucji i praworządności, zdecydowali się na aż tak spektakularne, przy otwartej kurtynie, delikatnie rzecz ujmując, abstrahowanie od owych praw konstytucyjnych i porządku demokratycznego w zaprowadzaniu nowych porządków w Polsce? „Ułaskawienie prezydenta, orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, orzeczenia Sądu Najwyższego potraktowano jak śmieci” - skonstatował dziennikarz Sławomir Jastrzębowski.
Koalicja 13 grudnia szła do wyborów pod hasłem słynnych ośmiu gwiazdek. W swoich „100 konkretach” zawarli oni przecież wiele postulatów siłowych rozliczeń, a Donald Tusk straszył wspomnianymi „silnymi ludźmi”. Jako politycy Zjednoczonej Prawicy ostrzegaliśmy, również wyborców PSL czy Trzeciej Drogi przed niebezpieczeństwem bezprawia i dyktatury obozu Tuska i muszę powiedzieć, że dostaję w swoim regionie podkarpackim sygnały od naprawdę bardzo wielu wyborców ugrupowania Szymona Hołowni, że czują się oni przez niego oszukani po tym, jak obdarzyli go zaufaniem, głosując na niego 15 października. Z pewnością wielu z nich nie spodziewało się, że Trzecia Droga okaże się trzecią nogą Donalda Tuska oraz pomocnikiem we wdrażaniu jego zapędów dyktatorskich oraz nakręcaniu spirali bezprawia. Rząd Tuska nie tylko rakiem wycofuje się ze swoich kolejnych obietnic wyborczych, z programów społecznych, ale i podwyższa opłaty. Nie ma co prawda chleba, ale za to są igrzyska. Od stanu wojennego nie mieliśmy w Polsce bezprawia na taką skalę. Jak bowiem sami przyznali ludzie, którzy dokonywali w imieniu nowej władzy zamachu na media publiczne - pachnie stanem wojennym. Dlatego też 11 stycznia pod Sejmem zbiorą się Polacy, by zaprotestować przeciwko dyktatowi siły oraz łamaniu prawa przez rząd Tuska i Koalicję 13 grudnia. Obserwuję ogromne zainteresowanie i potężną mobilizację przed tym protestem w terenie. Jak nigdy dotąd bowiem od stanu wojennego, demokracja w Polsce jest bardzo poważnie zagrożona.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
