„Grześka Napieralskiego poznałem dość blisko gdzieś w 2013 r. Poznały się też nasze żony. Byliśmy razem na wakacjach w hotelu pod Rawą Mazowiecką w większym gronie. On wielokrotnie pożyczał ode mnie pieniądze. Nie oddawał ich” – zeznawał śledczym Marcin W.

W. przyznał jednak, że nie ma żalu do byłego senatora PO, bo nie oczekiwał wcale od niego zwrotu pożyczonych mu pieniędzy.

Marcina W. poznałem przez znajomego poprzez struktury partii” – tłumaczy się Napieralski i dodaje: „Nie mam sobie nic do zarzucenia, apeluję o odtajnienie moich zeznań”.