Michał Kołodziejczak okazał się najbardziej zaskakującym kandydatem z wszystkich osób, które Donald Tusk postanowił wprowadzić do Sejmu. Koalicja Obywatelska postawiła na niezwykle kontrowersyjnego działacza, który w przeszłości upominał się o dobre relacje z Rosją, krytykując członkostwo Polski w Unii Europejskiej i sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. Jego kandydaturę komentowała w programie „Woronicza 17” poseł Małgorzata Wasserman, która zaważyła, że „to bardzo dziwny człowiek”.
- „Zacznijmy od tego, że to człowiek, który przede wszystkim na początku pokazał się jako zdrajca. Zdradził swoje środowisko, absolutnie zdradził rolników”
- powiedziała.
- „Myślę, że większość z nich dowiedziała się z telewizji, że wyrzyskie ideały i wartości, o których im opowiadał i które im wpierał, że reprezentuje sobą, legły w gruzach. Poza tym, że zdradził ludzi, którzy w niego wierzyli, to jest to człowiek niebezpieczny, bo ma poglądy, które mogą uzasadniać wątpliwości co do tego, gdzie on jest inspirowany”
- dodała.
W ten sposób nawiązała do coraz częściej pojawiających się głosów, wedle których Kołodziejczak jest w najlepszym razie tzw. „pożytecznym idiotą” Kremla. To właśnie lider AgroUnii rozpowszechniał fake newsy, wedle których Polska nie przygotowała odpowiednich zapasów paliw, próbują wywołać w kraju panikę związaną z wojną na Ukrainie.
