Prezydent Francji, który obok niemieckiej kanclerz Angeli Merkel należał do tych europejskich przywódców, którzy niemal do dnia inwazji na Ukrainę mieli najczęstsze i najbliższe relacje z krwawym rosyjskim dyktatorem Władimirem Putinem, a nawet jeszcze niedawno toczył z nim negocjacje ws. ukraińskiej elektrowni w Zaporożu, tym razem postanowił wcielić się w rolę antyputinowskiego „jastrzębia”.
„Nie możemy (...) okazać żadnej słabości, żadnego ducha kompromisu, ponieważ chodzi o naszą wolność, wolność wszystkich i pokój we wszystkich częściach globu” – oświadczył Emmanuel Macron.
Prezydent Francji zapewnił też Wołodymyra Zełenskiego, że „Europejczycy są gotowi wspierać walkę Ukrainy w dłuższej perspektywie”.
Wcześniej podczas swojego wystąpienia w ramach wspomnianej Platformy Krymskiej prezydent Turcji Erdogan w sposób jednoznaczny oświadczył, że zagarnięty przez Rosję Krym powinien zostać zwrócony Ukrainie.
