Do sprawy tej na antenie Polskiego Radia 24 odniósł się także były szef MON Antoni Macierewicz. Mówił on głównie na temat rozbudowy polskiej armii, ale nie dało się także uniknąć tematu relacji Polski z biurokratami Unii Europejskiej.
Odnosząc się do zakupów ze Stanów Zjednoczonych używanych czołgów Abrams, które zastąpią w Polsce sprzęt postsowiecki, powiedział:
– To przede wszystkim kwestia szkoleń żołnierzy, którzy Abramsami będą dowodzili i ich używali. To szkolenie odbywa się już od dłuższego czasu w USA, dlatego, że jest to sprzęt skomplikowany, wymagający olbrzymiej wiedzy i sprawności działania. Polscy żołnierze już od dawna są szkoleni w USA. Olbrzymim problemem jest natomiast przygotowanie kadry dowódczej dla powiększonego wojska. Armia ma być powiększona do 300 tys. żołnierzy.
Jak podkreślił były szef MON, polski przemysł zbrojeniowy nie posiada potencjału, który pozwoliłby mu na realizację dostawy takiej ilości i w takim wymiarze na czas.
– Stąd plan ten bardzo wyraźnie widać, to czołgi, HIMARS-y – to niesłychanie ważna decyzja. Mowa jest nawet o 500 HIMARS-ach, to przyśpieszenie i zakończenie w tym roku amerykańskiej bazy antyrakietowej na polskim wybrzeżu, którą to budowę uruchomiliśmy w 2016 roku. Ona daje nam olbrzymią gwarancję bezpieczeństwa – podkreślił polityk Prawa i Sprawiedliwości.
Został też zapytany o mocne słowa wypowiedziane w piątek w Płocki przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, a dotyczące relacji z Unią Europejską.
– Koniec tego dobrego. Myśmy wykazali maksimum dobrej woli. Z punktu widzenia traktatów nie mamy żadnych obowiązków, żeby słuchać Unii w sprawie wymiaru sprawiedliwości. Mamy do czynienia z przyśpieszonym, zintensyfikowanym atakiem ze strony biurokracji UE wobec Polski. Z nasze strony nie ma konfliktu. Kierownictwo PiS akceptuje przynależność Polski do UE, tylko Unii, która jest porozumieniem miedzy państwami, a nie formacją dążącą do stworzenia jednego państwa narzucającego koncepcje niemieckie wszystkim innym państwom członkowskim – stwierdził Antoni Macierewicz.
