Jeszcze trudniejsze wyzwanie stoi przed krajami europy środkowej i wschodniej. One po potężnych stratach Drugiej Wojny Światowej zostały w bloku podporządkowanym sowietom, którzy narzucili nieefektywny system gospodarki centralnie planowanej. Te państwa muszą szybko nadrabiać zacofanie ekonomiczne, bo w przeciwnym razie grozi im masowa emigracja obywateli do krajów gospodarczo silniejszych.
Istotnym czynnikiem budowania wydajnej gospodarki jest cena jaką przemysł płaci za energię elektryczną.
Ceny te różnią się znacznie w poszczególnych krajach Unii Europejskiej, a tym samym zapewniają różne pozycje wyjściowe dla firm w globalnej konkurencji.
Porównanie danych publikowanych przez Eurostat dotyczące cen za 1 kWh w 44 krajach (w drugiej połowie) 2022 roku pokazuje, że Dania (44 centy) była krajem, gdzie energia jest najdroższa. Z kolei najtańsza kWh była we Francji (15 centów).
Jak wygląda Polska na tle sąsiadów?
W kraju nad Wisłą cena za 1 kWh dla przemysłu wynosiła 20 centów. Jest to najniższa stawka wśród krajów z nami sąsiadującymi. Dla przykładu firmy słowackie i litewskie płacą znacznie więcej, odpowiednio 32 i 33 centy za kWh. Dodając do tego mniejszą wydajność pracy w tych krajach uzyskujemy obraz sytuacji, który może prowadzić do stagnacji.
Niższą ceną mogą się cieszyć przedsiębiorstwa z Czech. Tam za 1 kWh trzeba zapłacić 24 centy. Tamtejsze firmy by utrzymać konkurencyjność mogą kompensować wyższą cenę kWh poprzez dobry poziom robotyzacji i dofinansowania miejsc pracy.
Omawiając ceny energii w krajach z nami sąsiadującymi przyszedł czas na "wagę ciężką". Chodzi o Niemcy, czyli najsilniejsza gospodarka unijna z ceną 26 centów za 1 kWh plasuje się pośrodku porównania. Tak wysoka cena ogranicza jednak utrzymanie produkcji na dotychczasowym poziomie, nie wspominając nawet o rozwoju.
Wąskim gardłem jest produkcja nastawiona na eksport, co oznacza dużą zależność od sytuacji międzynarodowej. Kolejnym ciężarem są wysokie koszty pracy.
W związku z tą sytuacją, u naszego sąsiada zza Odry rozgorzała polityczna debata nad propozycją by państwo wsparło firmy poprzez dopłacanie przemysłowcom do ceny energii elektrycznej.
Minister gospodarki Habeck (Partia Zielonych) chce umożliwić koncernom konkurencyjne ceny energii elektrycznej dzięki wielomiliardowej pomocy państwa. W dłuższej perspektywie planowana jest "transformacyjna cena energii elektrycznej".
Na podstawie tego przepisu przemysł ma korzystać z taniej energii elektrycznej pochodzącej z odnawialnych źródeł energii. Zgodnie z propozycją, działania mające na celu osiągnięcie założonych celów wymagają jednak czasu. Dlatego powstał pomysł, by w fazie przejściowej, czyli do 2030 r. obowiązywała dotowana "pomostowa cena energii elektrycznej" w wysokości jedynie 6 centów za KWh.
Gdyby przepisy te weszły w życie to Niemcy byłyby krajem z najniższą ceną energii w Europie.
Najtaniej w Europie zasilane są francuskie przedsiębiorstwa. Płacą one zaledwie 15 centów za 1 kWh. Jest to efekt rozpowszechnionej produkcji energii elektrycznej z siłowni jądrowych, które obecnie produkują prąd najtaniej. Wytwarzają one ok. 70% zapotrzebowania kraju oraz aż 52% całkowitej produkcji energii jądrowej w UE. Pomimo tego francuska gospodarka boryka się z wieloma problemami. Jednym z najważniejszych jest spadająca komparatywność oraz wysokie koszty pracy.
dane: eurostat