Mariusz Paszko, portal Fronda.pl: Jakby pan skomentował niedawną wymianę szpiegów na więźniów? To chyba spora kompromitacja rządu Donalda Tuska, prawda?
Marek Jakubiak, poseł Kukiz’15: No cóż… Ja mogę tylko tyle powiedzieć, że to jest ta mentalność chłopa pańszczyźnianego - on jest zadowolony, że panu się przysłużył. Tę akcję prowadziły służby Stanów Zjednoczonych. Słyszy się, że podobno nam obiecano szybszą dostawę sprzętu wojskowego, ale czy to prawda? Tego nie wiem. Nie jestem przekonany, czy tak rzeczywiście jest, bo trudno wierzyć Donaldowi Tuskowi czy też jego rządowi, skoro tu ciągle coś się niepokojącego dzieje. Co do samej wymiany natomiast, to oni są zadowoleni, a Poczobut dalej siedzi.
Czy w Pana opinii działania rządu Donalda Tuska zagrażają bezpieczeństwu Polski?
Myślę, że na szczęście na szczęście za resort obrony odpowiada PSL, a po takiej zdeterminowanej postawie PSL-u czy Kosiniaka-Kamysza wobec zakupów uzbrojenia, Donald Tusk jak widać uległ. Mamy już podpisaną umowę na AH-64 i prawdopodobnie pod koniec sierpnia będzie podpisana umowa na realizację projektu koreańskiego K2 z offsetem w Polsce włącznie. Tak więc wydaje się, że mamy tu do czynienia z dobrym rozwojem sytuacji jeżeli chodzi o obronność.
Co do pozostałych rzeczy natomiast, to cóż my, Panie Redaktorze, na temat działalności służb możemy wiedzieć? My możemy tylko się domyślać, bowiem ogólnie widzę to tak, że i administracja skarbowa i służby zajęte są ściganiem Prawa i Sprawiedliwości.
No właśnie. A propos tego ścigania. Wszystkie partie otrzymują subwencje, a PiS podobno ma mieć trochę obcięte jak donoszą różne media. Ile mogą PiSowi tych dotacji obciąć?
Ja wiem tylko tyle, że nie powinno być żadnego gremium, które będzie wyliczało, która partia ma ile pieniędzy dostać i pod jakim pozorem. Chodzi mianowicie o to, że nie powinno się zestawiać dwóch oddzielnych komitetów wyborczych - Prawa i Sprawiedliwości i Suwerennej Polski, ponieważ one są odrębnymi podmiotami politycznymi. Jak tak można robić, skoro niektórzy posłowie zdecydowali się startować pojedynczo z takiej listy? To przepraszam, ale dlaczego PiS ma ponosić odpowiedzialność za działalność innego podmiotu? To jest po pierwsze.
Po drugie natomiast, jeżeli już nawet przyjąć że PKW będzie uważało, że tak musi być, to na tej samej zasadzie można zażądać zabrania subwencji w Platformie Obywatelskiej, dlatego że - czy to się komu podoba, czy nie - Owsiak okleił całą Polskę za praktycznie 100 milionów złotych wyborczymi plakatami Platformy Obywatelskiej, pomimo tego, że on zbierał pieniądze na zupełnie co innego.
Zmieńmy temat. Jak Pan ocenia propagandę Kremla, że za ukraińską ofensywą na obwód kurski w Rosji mieliby rzekomo stać też Polacy?
Przede wszystkim widać, że autorytet u nich mamy. To typowe dla Rosji straszenie „czarnym ludem”, żeby zamaskować swoje braki. To jest metoda powszechnie stosowana w polityce, bo jak Pan pamięta, to „w Afryce murzynów biją”, prawda? Widać więc, że te metody są cały czas aktualne.
Widziałem te strachy. Oni nie są w stanie zmienić swojej mentalności i Ukraińców traktują jako coś gorszego i nie mogą pojąć, jak Ukraińcy mogą gonić Ruskich 30 kilometrów na przykład, albo 50 po terytorium Rosji. W tej wielkomocarstwowej sferze intelektualnej to się po prostu nie mieści. W efekcie wymyślają teraz udział tam Polaków, którzy są w międzynarodowym legionie ochotników. Tam są brygady czysto ukraińskie, ale jest tam polski sprzęt, jak na przykład Rosomaki. Szczerze powiedziawszy to lekcja pokory Rosjanom się naprawdę przyda. Poza tym, oni się zaminowali na donieckiej inii demarkacyjnej i tam ciężko się przebić. Takie uderzenie poprzez terytorium rosyjskie w tej sytuacji jest naprawdę sprytnym posunięciem i obawiam się, że nawet Amerykanie o nim nie wiedzieli.
To bardzo dobrze, że Ukraińcy wreszcie przypomnieli sobie, co to jest walka podjazdowa, z której Kozacy słynęli. Polska armia wtedy, kiedy tworzyliśmy razem z Ukraińcami Rzeczpospolitą, właśnie Kozaków wykorzystywała do walk podjazdowych, bo w tym się najlepiej sprawdzali i szczerze mówiąc przypomnieli sobie po prostu, kim są i to im naprawdę dobrze idzie.
Jeszcze takie gospodarcze pytanie. Jest petycja związków biznesowych do nowego rządu o działania w zakresie obniżki czy zamrożenia cen gazu, prądu i tak dalej. Czy ona coś da? Myśli Pan, że rząd Tuska coś z tym zrobi, bo wiele firm może po prostu – mówiąc bardzo dosadnie - pójść z torbami przy obecnych cenach i związanych z tym kosztach produkcji?
Nie może, tylko pójdzie, ale Donald Tusk nie po to obiecał Ukraińcom prąd za darmo, żebyśmy my nie płacili za ten prąd dwa razy więcej. My ponosimy koszty utrzymania dwóch państw i to mnie denerwuje, że Donaldowi Tuskowi brakuje pieniędzy. Jest oczywiste, że dzieje się tak dlatego, że dziś utrzymujemy praktycznie dwa państwa, a pracuje tylko i wyłącznie 15 milionów Polaków. Tu się trzeba zastanowić jasno i klarownie, do którego momentu takie cyrki mają się działać, ponieważ to nie jest tylko kwestia tamtych unijnych wymysłów, jak podatki i tak dalej. Jeżeli Ukraińcy mają z Polski dostawać prąd za darmo, wytwarzany w Polsce, to ktoś musi za to płacić.
Poza koszmarnymi wymysłami Zielonego Ładu, wchodzi już od stycznia 2025 jeszcze ustawa kaucyjna.
Ja, na znak protestu, chyba wystąpię z tej całej komisji ochrony środowiska. Oni tam w ogóle nie słuchają żadnych argumentów i to są ustawy lobbingowe, które po prostu - proszę Państwa - preferują podmioty, które już się łączą. W piwowarstwie na przykład jest tak, że te duże koncerny już założyły wspólnie spółkę odzyskującą i one będą decydowały o tym, kto butelki będzie miał, a kto nie. Czyli małe browary będą miały po prostu kłopot.
Czy to znaczy, że mały polski biznes - że tak powiem - pójdzie do odstrzału?
To wszystko w tym kierunku idzie po prostu, że małe przeszkadza, bo ciągle coś wymyśla i jest bardzo mobilne. Do tego nie potrzebuje miesięcy czy lat i to jest dla tych wielkich denerwujące.
Jeśli chodzi o kaucje, to są to przecież proste rozwiązania. System kaucyjny działa bowiem w Polsce od lat. Do czego jest w tym wszystkim potrzebny pośrednik? Jak Pan myśli, kto jest wprowadzającym do obrotu? Podpowiem, że na pewno nie jest to Huta, pomimo że to huta produkuje butelki i je sprzedaje. Otóż wprowadzającym jest ten, kto od tej huty kupi. W efekcie teraz sytuacja jest taka, że ta huta nie jest zainteresowana odzyskaniem butelki, choć ona powinna mieć narzucone, że 40% butelki powinno być z odzysku, czyli wanna powinna być szkliwem z butelek ze stłuczki po prostu. Tak powinno być i to należy organizować w zakresie jednej huty szkła, a oni robią to naokoło. Będę jeszcze miał przemówienie w tej komisji ochrony środowiska, ale słabo to widzę, bo to już drugi raz tak się dzieje.
W weekend Donald Tusk w ostrych słowach odniósł się do niemieckich polityków ws. Nord Stream. Pan Mateusz Morawiecki określił go przy tej okazji jako „wojownika klawiatury”. Co o tym myśleć?
[Śmiech] Tak poważnie, to ja bym się bardzo cieszył z tej wypowiedzi pięć i sześć lat temu. Dzisiaj jednak uważam, że jest to tylko i wyłącznie PR-owskie zagranie, nie mające z rzeczywistością niczego wspólnego.
Tusk to jest taki „woziwoda w upały”. Wszystko dla wszystkich, a najlepiej coś przyjemnego. Tylko za tym nic nie idzie, a on cały czas udaje. Ciekawe, dokąd to będzie trwało? W tym przypadku też udawał nieskutecznie, bo ludzie jak widzę już reagują na niego śmiechem.
Myśli Pan, że otrzymał pozwolenie Berlina, żeby takie dyrdymały – mówiąc kolokwialnie – opowiadać?
Nie mam pojęcia, czy on tam się pyta, czy nie, czy dają mu odpowiednie instrukcje. Natomiast to, że odważył się tak napisać, z całą pewnością nie jest odwagą samą w sobie. Więc coś tam musi być na rzeczy. Natomiast powiadam, to zdanie byłoby wartościowe, ale ładnych parę lat temu, kiedy Nord Stream powstawał, a nie teraz. Wtedy to on mówił, że absolutnie to jest prywatne przedsięwzięcie i nikt do tego nie powinien się wtrącać. A teraz bohater? Jak już nie istnieje Nord Stream-u?
Uprzejmie dziękuję Panie Pośle za rozmowę.
