Na początku maja wznowiono kontrole na granicy białorusko-rosyjskiej. We wczorajszym komunikacie minister spraw zagranicznych Białorusi Siarhiej Alejnik stwierdził, że ich powodem jest próba powstrzymania „imigrantów z trzeciego świata” przed przedostaniem się na teren kraju.
W rozmowie z Wirtualną Polską szef Zjednoczonego Komitetu Tymczasowego Białorusi Paweł Łatuszka ocenił jednak, że prawdziwe powody decyzji Mińska są inne. W jego ocenie pierwszą możliwą przyczyną jest strach Łukaszenki przed dostaniem się do kraju dywersantów. Innym powodem mogłaby być próba powstrzymania Rosjan chcących uciec z kraju przed ewentualna mobilizacją.
- „Moim zdaniem to mogła być decyzja, którą nakazał Putin”
- ocenił dysydent.
Łatuszka zauważa jednak, że może być jeszcze trzecia przyczyna.
- „Łukaszenka chce wysłać sygnał Litwie i Polsce, żeby te otworzyły przejścia graniczne z Białorusią. Boi się fizycznego embarga na dostawy towarów z UE i chce zrobić wszystko, by do tego nie dopuścić. To ma być ukłon w stronę Zachodu, by mieć otwarte pole do rozmów i negocjacji”
- ocenił.
