Białoruski dyktator stwierdził, że po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę w kraju tym kilkudziesięciu Białorusinów „zostało zakładnikami”.

- „Ci złoczyńcy zaczęli łapać naszych ludzi, przede wszystkim kierowców samochodów, które tam w tym czasie przyjechały”

- mówił o ukraińskich służbach.

- „Ostrzegłem Ukraińców, że będziemy musieli przeprowadzić specjalną operację, aby uwolnić tych ludzi. Przeprowadziliśmy taką specjalną operację. I wszyscy nasi ludzie zostali zwolnieni”

- oświadczył.

Do wystąpienia Łukaszenki odniosła się w mediach społecznościowych białoruska dziennikarka Hanna Liubakova, która wyjaśnia, że „chodziło o białoruskich kierowców ciężarówek, którzy utknęli na Ukrainie i w końcu mogli wrócić do domu”.

- „To znaczy, że pomógł (Łukaszenka) rozpętać tę wojnę i nie dbał o wielu Białorusinów na Ukrainie”

- stwierdziła.

Dziennikarka podkreśla przy tym, że dyktator kłamał ws. dwóch Białorusinów, którzy mieli zostać „zabici przez Ukraińców”. Kierowcy ci mieli w rzeczywistości zginąć w wyniku ataku rakietowego przeprowadzonego z terytorium Białorusi.