„Nie czarujmy się, nie byliśmy przygotowani na takie wyzwanie, nikt nie był” – powiedział Szumowski w rozmowie z portalem wp.pl. „Nie było tylu maseczek, nie było tylu zabezpieczeń, nie było przygotowanych oddziałów, nie było respiratorów. I nie mogło być, bo takiej skali wyzwania nikt nie mógł przewidzieć i nie przewidział. Nie było kombinezonów, nie było szczepionek, nie było metod leczenia” – mówił były minister.
Pytany, czy jako szef resortu zdrowia popełnił błędy, przyznał: „One były, oczywiście, że były” oraz oznajmił, że na ministerialnym stanowisku udało mu się wykonać maksymalnie 1/3 tego, co zakładał, że uda mu się zrobić, więc oceniłby siebie jako ministra na trójkę lub czwórkę.
Szumowski podkreślił, że polityka bardzo mocno nadszarpnęła jego życie rodzinne, a także praktycznie uniemożliwiała zwyczajną praktykę lekarską i dodał: „Miesiące pracy przy epidemii COVID-19 mnie wypaliły”.
Skomentował też swoje odejście z polskiej polityki: „Rezygnację z mandatu traktuję jako porażkę, ale w pewnym momencie stanąłem przed wyborem: albo wchodzę w politykę na poważnie, jako zawodowy poseł i tylko temu poświęcam 100 proc. czasu, uwagi i możliwości, albo jestem dalej lekarzem i pacjentom poświęcam siebie”. Stwierdził także: „Dalsze utrzymywanie, że mogę wypełniać te dwa zadania jednocześnie, byłoby okłamywaniem siebie. I jednocześnie nie byłbym ani dobrym posłem, ani dobrym lekarzem”.
Szumowski oznajmił, że zdaje sobie sprawę z tego, że wskutek jego działalności ministerialnej w tak specyficznych okolicznościach, jakie stanowiła sytuacja pandemiczna „pół Polski” być może go „nienawidzi”.
Potwierdził również, że nie zgodził się na przeprowadzenie wyborów powszechnych na początku epidemii. „W tamtym momencie, przy tamtym stanie wiedzy, nie można było tego zrobić” – stwierdził Szumowski. I przyznał: „Dziś patrzę na to z dystansem, przez pryzmat kolejnych miesięcy epidemii. Wtedy jednak nie miałem wiedzy z dziś”.
Zdaniem Łukasza Szumowskiego oświadczenia majątkowe polityków powinny być „zarezerwowane dla służb specjalnych i przez nie dogłębnie analizowane”.
Były minister zdrowia zadeklarował, że do polityki z powrotem się nie wybiera i powiedział: „Po odejściu z rządu wiele razy budziłem się rano i myślałem: Boże drogi, jak ja współczuję Adamowi Niedzielskiemu”.
