W rejonach solecznickim i wisagińskim, gdzie Polacy stanowią ponad 80% populacji, najwięcej głosów w pierwszej turze zdobył Eduardas Vaitkus - kandydat oskarżany o szerzenie prokremlowskiej narracji. Według oficjalnych danych, w tych dwóch samorządach Vaitkus uzyskał ponad 40% poparcia.

Premier Šimonytė, sama będąca kandydatką w wyborach, zaapelowała do wszystkich przywódców kraju, by "poważnie potraktowali" te wyniki. Jej zdaniem, nie tylko prezydent, ale również premier powinni zająć się tą sytuacją i "ponownie ją ocenić, podejmując odpowiednie środki".

Šimonytė tłumaczy ten fenomen tym, że Akcja Wyborcza Polaków na Litwie (AWPL), która tradycyjnie zdobywa najwięcej głosów w tych regionach, tym razem nie wystawiła własnego kandydata. "Najwyraźniej ludzie wybierali coś najbliższego sobie, zgodnie ze swoim rozumieniem świata lub poglądami" - analizowała.

Urzędujący prezydent Gitanas Nausėda nazwał wynik Vaitkusa "zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa". Komentator Aleksander Radczenko z kolei stwierdził, że "przez 30 lat niepodległości widzieliśmy tylko próby likwidowania szkół i ograniczania praw mniejszości narodowych", a nikt nie zajmował się przeciwdziałaniem prokremlowskiej narracji.