Trzy klęski – w Pradze, Kiszyniowie i Tiranie to piętno na selekcjonerskiej przygodzie Fernando Santosa z polską kadrą, które ciężko będzie wymazać.

Z drugiej jednak strony raczej nikt nie ma wątpliwości co o faktu, że Santos to znakomity, utytułowany szkoleniowiec, który przez długie lata pracy z reprezentacjami Portugalii czy Grecji wyrobił sobie światową renomę.

W obronie szkoleniowca, który 7 lat temu poprowadził swą ojczystą reprezentację do historycznego triumfu w Mistrzostwach Europy stanął teraz Antoni Piechniczek.

„Jesteśmy w szczególnej sytuacji i nie za wszystko można winić trenera” – powiedział w rozmowie z portalem interia.pl Piechniczek, chwaląc Fernando Santosa za to, że nie podał się do dymisji i chce nadal kontynuować swoją pracę z polską kadrą.

„Oczywiście, trzeba się zastanowić i porozmawiać z trenerem, czy on się dalej chce męczyć i walczyć o wyjazd na ME czy już ma dość. Jeśli będzie chciał, to niech walczy dalej” – przekonywał legendarny polski selekcjoner, stwierdzając, że zwolnić Santos zawsze jeszcze zdążymy.

Winnych kryzysu polskiej reprezentacji Antoni Piechniczek doszukiwałby się zdecydowanie pośród naszych kadrowiczów. Tym bardziej, że Fernando Santos jest już piątym selekcjonerem Biało-Czerwonych na przestrzeni ostatnich pięciu lat.