Szerokim echem w polskiej i rosyjskiej prasie odbił się wywiad, jakiego Lech Wałęsa udzielił na początku lipca francuskiej telewizji. Były prezydent przekonywał w nim, że Rosja powinna zostać zniszczona za czasów Gorbaczowa. Stwierdził też, iż „populacja Rosji nie powinna przekraczać 50 milionów”. Wypowiedź Wałęsy natychmiast stała się jednym z tematów propagandystów Kremla, którzy proponowali nawet wyznaczenie nagrody za jego „głowę”.

O odbiór tamtej rozmowy Lech Wałęsa został zapytany w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.

- „Ja jestem przyjacielem Rosjan. Ja wiem, że oni cierpią dzisiaj tak samo jak Ukraińcy, bo mają zły system. Gdyby Władimir Putin miał dwie kadencje (na stanowisku – red.), nie zgromadziłby tyle zbirów, którzy mu pomagają w tym wszystkim”

- stwierdził.

Ocenił też, że Zachód i Rosja dążą obecnie do tego samego celu, ale posługując się innymi środkami.

- „Zachód robi to samo co Rosja, tylko w inny sposób – przez NATO, przez UE, przez ONZ, pokojowo, na ochotnika, powiększa swoje oddziaływanie. Rosja natomiast proponuje w starym stylu: czołgami, strachem, zdobywać narody i powiększać swoje tereny”

- powiedział.