Jak podaje portal fakt.pl, zwierzę było wycieńczone, topiło się i było już bliskie śmierci. Po zauważeniu tonącego wilka załoga jachtu bezzwłocznie rzuciła się na ratunek.
Wilk został okryty „folią NRC, której używa się dla osób poszkodowanych i kocem”.
— Pamiętam jelenie i sarny pływające w kanale, jednak to rzadkość, żeby w ogóle zobaczyć wilka w Łebie, a co dopiero pływającego w kanale portowym. Przypuszczam, że mógł znaleźć się w nim w wyniku pościgu za dziką zwierzyną albo w ferworze walki z innym zwierzęciem — powiedział Kluska.
Stowarzyszenie dla Natury "Wilk" przekazało na Facebooku, że uratowane zwierzę zostało przekazane po opiekę pracownika Słowińskiego Parku Narodowego, który udzielił mu pomocy i podał leki.
Jak dowiadujemy się dalej, zwierzę będzie mogło teraz przysłużyć się nauce, ponieważ założono mu „obrożę telemetryczną GPS/GSM” i „następnie uwolnione do środowiska naturalnego".
- Dzięki temu będziemy mogli się dowiedzieć, jak zwierzę poradziło sobie po powrocie nie wolność i czy dołączyło do jakiejś watahy. Na terenie Słowińskiego Parku Narodowego mają być ich aż dwie – czytamy na profilu stowarzyszenia.
Dzisiaj w godzinach porannych załoga jachtu m/y sylviana powiadomiła bosmana dyżurnego w Łebie o wycieczonym pływającym w kanale portowym wilku. Bosman niezlwlocznie podjął akcje ratowania zwierzęcia z pełnym sukcesem. Wilka przekazano pracownikom Słowińskego Parku Narodowego pic.twitter.com/ymstrMteio
— Sebastian Kluska (@KluskaSebastian) October 22, 2022
