Organ zajmujący się zagranicznymi wpływami pytał Marin Le Pen o pożyczkę, ponieważ instytucja ta kojarzona jest z Kremlem. Była kandydatka na prezydenta Francji zaprzecza poddaniu się rosyjskim wpływom.

Marine Le Pen przed komisją powiedziała, że jedyne wynikające z tego zobowiązanie to spłata pożyczki. Twierdzi, że nie podpisałaby umowy, gdyby ta obligowała ją do czegokolwiek. Przekonywała, że to pożyczka w banku, a nie u Putina, a ona zdecydowała się na nią, ponieważ żaden francuski bank nie chciał jej pożyczyć pieniędzy.