Według krytyków ograniczenia w pozyskiwaniu drewna oraz planowane zmiany w gospodarce leśnej uderzają nie tylko w same Lasy Państwowe, lecz także w szeroki łańcuch przemysłu drzewnego, który zatrudnia setki tysięcy osób. Obajtek wskazywał, że w ostatnich latach produkcja surowca została istotnie ograniczona, co – jego zdaniem – przełożyło się na spadek inwestycji w przetwórstwo drewna, wzrost cen paliw drzewnych i redukcję miejsc pracy w branży. Opozycja zarzuca rządowi prowadzenie polityki motywowanej ideologicznie, a nie ekonomicznie.

Spór dotyczy również kierunku zarządzania zasobami leśnymi. Krytycy obecnej władzy podnoszą, że Polska odchodzi od modelu stosowanego w krajach skandynawskich, gdzie poziom pozyskania drewna zbliżony jest do naturalnego przyrostu. Wskazują też, że przy rosnących kosztach energii i niepewności regulacyjnej firmy drzewne wstrzymują inwestycje, co osłabia konkurencyjność polskiej gospodarki.

W debacie pojawiają się także zarzuty dotyczące wpływu organizacji ekologicznych na politykę leśną. Przeciwnicy zmian podkreślają, że postulaty rozszerzania obszarów wyłączonych z gospodarki leśnej czy tworzenia nowych parków narodowych są forsowane kosztem stabilności finansowej Lasów Państwowych i miejsc pracy w regionach zależnych od leśnictwa. Wskazują przy tym na wcześniejsze decyzje ograniczające pozyskanie drewna, które – ich zdaniem – zapoczątkowały obecne problemy sektora, zwłaszcza, że lasów w Polsce systematycznie przybywa.

Rząd utrzymuje natomiast, że wprowadzone ograniczenia mają „niewielki zasięg” i „służą ochronie” najcenniejszych przyrodniczo obszarów, a wpływ na podaż drewna jest ograniczony. Spór o przyszłość Lasów Państwowych ciągle pozostaje jednym z najbardziej zaostrzonych konfliktów wokół polityki środowiskowej i przemysłowej państwa.