Pisząc „o „organizacjach światowych, obdarzonych autorytetem, aby zapewnić globalne dobro wspólne, eliminację głodu i ubóstwa oraz pewną obronę podstawowych praw człowieka”, papież stwierdza: „Chodzi o to, że muszą one być wyposażone w rzeczywistą władzę, aby «zapewnić» realizację pewnych niezbywalnych celów. W ten sposób powstałby multilateralizm, który nie zależałby od zmieniających się okoliczności politycznych lub interesów nielicznych kręgów, i który miałby stabilną skuteczność”.

Wcześniej w tym samym punkcie, cytując własną encyklikę Fratelli Tutti, papież Franciszek zauważa: „Nie należy mylić multilateralizmu ze światową władzą skoncentrowaną w jednej osobie lub elicie z nadmierną władzą: Kiedy mówimy o możliwości istnienia jakiejś formy globalnego autorytetu, regulowanego przez prawo, niekoniecznie należy myśleć o autorytecie osobowym”.

Z kolei poświęcając uwagę Konferencji Stron, określanej mianem COP28, w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, papież Franciszek uważa, że konieczne jest, „aby społeczeństwo jako całość wywierało zdrową presję, ponieważ to każda rodzina powinna myśleć, że stawką jest przyszłość ich dzieci”. Domaga się też „wiążących form transformacji energetycznej, które miałyby trzy cechy: byłyby skuteczne, wiążące i mogły być łatwo monitorowane”.

A następnie dodaje: „Ma to na celu zainicjowanie nowego procesu, który byłby drastyczny, intensywny i mógłby liczyć na zaangażowanie wszystkich. Nie stało się to dotychczas, ale jedynie poprzez taki proces można przywrócić wiarygodność polityki międzynarodowej, ponieważ tylko w ten konkretny sposób możliwe będzie znaczne zmniejszenie emisji dwutlenku węgla i uniknięcie w porę najgorszego zła”.

Jak zwraca uwagę Haynes „Franciszek wcześniej apelował do światowych liderów i międzynarodowych organizacji, takich jak ONZ, by wprowadziły politykę klimatyczną na całym globie”. A w Laudate Deum pisze o tym, że „świat staje się wielobiegunowy, a jednocześnie tak bardzo złożony, że do skutecznej współpracy potrzebne są inne ramy”. A zatem „jest to kwestia ustanowienia powszechnych i skutecznych zasad, aby zagwarantować tę globalną ochronę” i potrzebna jest „nowa procedura procesu decyzyjnego”.

Haynes podkreśla, że taki apel o stworzenie jakiejś formy światowego rządu nie jest nowy w wypowiedziach papieża Franciszka i pojawiał się już wcześniej przy różnych okazjach. Haynes przytacza w swoim artykule komentarz Michaela Hichborna z Lepanto Institute, który wyraża wątpliwości, czy nowa adhortacja została w ogóle napisana przez ojca świętego, gdyż jego zdaniem brzmi ona bardziej jak „przemówienie lub artykuł napisany przez Jeffrey’a Sachsa”, a „sformułowania, struktura zdań i logika są radykalnie różne od poprzedniego dokumentu – Laudato Si”.

Hichborn, komentując słowa z adhortacji o konieczności „wiążących form transformacji energetycznej”, zauważa, że są one odzwierciedleniem „pragnienia, by zobaczyć powstanie formy globalnego socjalizmu demokratycznego”. Wymagałoby to bowiem „globalistycznej władzy mającej moc wprowadzania w życie” forsowanej agendy. Sądzi on również, że można się w tych ideach dopatrzyć „celów masonerii i międzynarodowego komunizmu/socjalizmu”.

Hichborn krytykuje też adhortację Laudate Deum za to, że nie zawiera ona „rzeczywistego nauczania o wierze i zasadach moralnych” i nie dotyczy „zbawienia dusz, gdyż jest dokumentem politycznym”. A ponieważ wyraża raczej „papieskie poglądy polityczne”, nie jest „moralnie wiążący” dla katolików. Mimo należnego papieżowi szacunku, zdaniem Hichborna adhortacja „niebezpiecznie domaga się przekazania władzy ateistycznym globalistom, którzy nie służą Bogu, ale Księciu tego świata”.