Tuż po wyborach lider Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz oświadczył, że nie zgodzi się, aby w umowie koalicyjnej zawartej pomiędzy Koalicją Obywatelską, Trzecią Drogą i Lewicą znalazł się zapis dot. liberalizacji prawa aborcyjnego. Takiego zapisu tymczasem domaga się Lewica.
- „Uważam, że powinna kwestia aborcji znaleźć się w umowie koalicyjnej. Ja rozumiem, że PSL, Trzecia Droga nie ma jednoznacznego stanowiska nt. legalizacji aborcji. Takie stanowisko mamy Lewica, ma również PO. Dlatego uważam, że absolutnym minimum, które powinno znaleźć się w umowie koalicyjnej jest dekryminalizacja aborcji, a więc usunięcie kary za pomoc w przerywaniu ciąży „
- powiedziała na antenie Radia ZET Magdalena Biejat.
Do jej słów odniósł się poseł Piotr Zgorzelski.
- „Moim zdaniem wielu posłów PSL nie zagłosuje za takimi rozwiązaniami”
- ocenił na antenie Radia ZET.
Przypomniał, że „w PSL nie ma dyscypliny, a wielu posłów ma poglądy konserwatywne”. Jednocześnie jednak Zgorzelski zaprezentował swój plan na zmianę prawa aborcyjnego.
- „Zgodzę się na jedno, by zakończyć piekło kobiet, a można to zrobić uznając za nieważne orzeczenie TK i na bazie kompromisu wypracować dobre rozwiązania”
- stwierdził.
Jego zdaniem „w orzeczeniu brali udział sędziowie dublerzy, którzy nie byli prawidłowo powołani”. Ich decyzję ma więc unieważnić… Sejm.
- „Sejm wskaże, że sędziowie nie byli prawidłowo wybrani”
- oświadczył.
