2. Okres rządów Donalda Tuska w latach 2008-2014 to przecież istny „raj” dla kombinujących, potwierdziła to między innymi sejmowa komisja śledcza ustalając, że w tym okresie wyłudzono z polskiego budżetu co najmniej 250 mld zł podatku VAT. Potwierdziły to także raporty niezależnej firmy audytorskiej PricewaterhouseCoopers (PwC) i samej Komisji Europejskiej, które określiły lukę w podatku VAT w tym okresie na poziomie 262 mld zł. To także okres w którym mafie paliwowe, jak to po wielokroć określano w mediach społecznościowych w Polsce „ hulały tutaj jak wiatr na Dzikich Polach” i nie ma w tym sformułowaniu nawet cienia przesady. Po wprowadzeniu tzw. pakietu paliwowego w 2016 roku ,a później także tzw. przewozowego, wg raportów Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, legalna sprzedaż paliw silnikowych wzrosła o ok.30 % i to już po wyeliminowaniu wpływu efektu wzrostu gospodarczego.

3. Niestety wszystko wskazuje na to, że po powstaniu rządu nowej koalicji z Donaldem Tuskiem na czele, tego rodzaju praktyki wracają i potwierdzają to zarówno dane budżetowe jak i wyniki sprzedażowe i finansowe największego koncernu paliwowo-energetycznego, czyli Grupy Orlen. Przypomnijmy, że ministerstwo finansów opublikowało w II połowie maja informacje o szacunkowym wykonaniu budżetu w okresie styczeń-kwiecień, z której wynika, ze deficyt budżetu państwa wyniósł aż 40 mld zł, podczas czy w analogicznym okresie 2023 roku, wyniósł tylko 10 mld zł. Dochody budżetowe po 4 miesiącach wyniosły tylko ok. 214 mld zł i stanowiły 31,4% planowanych (a więc o 2 pkt procentowe mniej niż upływ czasu), w tym wpływy z VAT niecałe 100 mld zł (około 31% planowanych), a wpływy z akcyzy na poziomie 27 mld zł (także około 31% planowanych). Znacznie gorzej wygląda realizacja wpływów z PIT wyniosły one tylko 25 mld zł czyli zaledwie 23% planowanych i są to dane bardzo niepokojące w sytuacji kiedy wg GUS w I kwartale mieliśmy ponad 14% wzrost płac w gospodarce ( średnia płaca wzrosła o 14,4%). Z kolei wydatki choć zostały zrealizowane w kwocie aż 254 mld zł, stanowiły tylko 29% planowanych, a więc były aż o 4 punkty procentowe niższe od upływu czasu, a mimo tego deficyt wyniósł jak już wspomniałem aż 40 mld zł. Gdyby więc wydatki zostały zaawansowane zgodnie z upływem czasu, deficyt budżetu po 4 miesiącach były jeszcze wyższy i w zestawieniu z jego poziomem sprzed roku, wręcz szokujący.

4. Z kolei w połowie maja nowy zarząd Orlenu opublikował raport za I kwartał tego roku, z którego wynika, że przychody ze sprzedaży całej Grupy Orlen, wyniosły ponad 82,3 mld zł, a zysk netto wyniósł tylko około 2,8 mld zł. Przychody ze sprzedaży spadły z 115,8 mld zł do wspomnianych 82,3 mld zł, a więc były aż o 33, 5 mld zł niższe (blisko o 30%), niż w I kwartale 2023 roku, a zysk netto spadł z ok. 9,5 mld zł do 2,8 mld zł i był o aż 6,7 mld zł niższy (czyli o ponad 70%), niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. To wręcz katastrofalne dane, nawet jeżeli weźmie się pod uwagę, że to właśnie Orlen finansuje, decyzją nowej większości rządowej, zamrożenie cen prądu i gazu do 30 czerwca tego roku (w poprzednim roku koszty mrożenia tych cen, były rozłożone także na koncerny energetyczne). Na ten komunikat zareagowała giełda, w ciągu zaledwie dwóch dni ceny akcji Orlenu spadły o niemal 10%, co więcej wszystko wskazuje na to, że kurs ten, będzie miał dalej tendencję spadkową.

5. Mamy więc zaledwie półroczny okres rządów Donalda Tuska, a z twardych danych ministerstwa finansów i spółki Orlen, wyraźnie widać, że wracają „stare grzechy” z lat 2008-2014. Słaba realizacja dochodów z podatku VAT ( może zabraknąć w tym roku 50-60 mld zł wpływów z tego podatku w stosunku do wielkości zaplanowanych), a także spadek sprzedaży Grupy Orlen i to o ok.30 % w I kwartale, może sugerować, że wracają mafie paliwowe. W tej sytuacji z zaproszenia Tuska do Warszawy może skorzystać najwięcej „kombinujących”, bo przecież to głównie oni w latach rządów Prawa i Sprawiedliwości, skandowali na wiecach „żeby było, tak jak było” i to zawołanie, materializuje się na naszych oczach.