2. Prezydent podkreślając dumę z tego osiągnięcia, przypomniał ,że jednak to nie statystyki i sale konferencyjne świata, na których występują przywódcy poszczególnych państw, stanowią o ich sile, ale jak to pięknie ujął „siła ta, zaczyna się przy kuchennym stole każdej polskiej rodziny”. Mocno podkreślił , że „silne i rozwinięte państwo nie może zostawić chorych bez pomocy, rodzących kobiet bez opieki, w szkołach oprócz nauki musi kształtować się postawy patriotyczne, które budują Nas jako narodową wspólnotę”. I dodał, że „państwo musi się troszczyć o rodzinę, a bycie mamą i tatą to powód do dumy, więc musi ono wspierać wszystkie kobiety, które z miłością podejmują trud opieki i wychowania nowych obywateli Rzeczpospolitej”
3. Prezydent Nawrocki konsekwentnie zwraca uwagę, że fakt, iż jesteśmy zaliczani do 20. największych gospodarek świata, musi się przekładać z jednej strony na sytuację materialną polskich rodzin, z drugiej na siłę finansową państwa, które jest w stanie dostarczyć swoim obywatelom usługi społeczne adekwatne do jego potencjału gospodarczego. To diametralnie inne podejście, niż to które reprezentuje rząd Donalda Tuska, który wprawdzie na każdym korku podkreśla obecność Polski w gronie 20. największych gospodarek świata, sugerując przy tym ,że to osiągnięcie jego rządu i jednocześnie potrafi całymi miesiącami, na przykład nie reagować na dramatyczną sytuację w publicznej ochronie zdrowia. Ba gdy w mediach po koniec października pojawiły się informacje, że szpitale wręcz masowo przesuwają planowe przyjęcia pacjentów na następny rok w tym także pacjentów onkologicznych, ze względu na zaległości w płatnościach przez NFZ za wykonane już usługi, premier Tusk gorąco temu zaprzeczał, a gdy Naczelna Izba Lekarska dostarczyła dowody, zabroniono dyrektorom szpitali takie decyzje ogłaszać.
4. Wprawdzie przymuszony przez prezydenta Nawrockiego zwołaniem spotkania ze wszystkimi środowiskami medycznymi, Tusk zwołał takie spotkanie kilka dni wcześniej, ale żadnych pozytywnych decyzji dla pacjentów, w tym o przekazaniu dodatkowych środków z budżetu państwa do NFZ, na nim nie podjęto. Co więcej uczestniczący w nim szef Kancelarii Prezydenta minister Zbigniew Bogucki, zabierając głos, zapytał kierującą resortem zdrowia minister Jolantę Sobierańską-Grenda, czy jej pismo o przygotowanych w roku 2026 oszczędnościach na kwotę blisko 20 mld zł w wydatkach NFZ wysłane do ministra finansów jest już stanowiskiem rządu, wywołał wręcz furię premiera Tuska. Zwrócił przy tym uwagę, że te cięcia, to potężne uderzenie w pacjentów, bowiem chodzi między innymi na zmniejszenie o 3,4 mld zł wydatków na wizyty u lekarzy specjalistów , mniej o 1,3 mld zł na tomografię i rezonans magnetyczny, mniej o blisko 700 mln zł na szpitale powiatowe, mniej o 1,5 mld zł na leki dla pacjentów 65 plus, dzieci i młodzież poniżej 18 roku życia, mniej o 200 mln zł na operacje zaćmy, wreszcie mniej o 900 mln na program „Dobry posiłek w szpitalu”. Przypomniał także, że w piśmie minister zdrowia do ministra finansów, są propozycje ograniczeń płacowych pracowników ochrony zdrowia, w tym także propozycja, aby w 2026 roku zrezygnować w lipcowej podwyżki ich płac, co dałoby oszczędności rzędu 9 mld zł. Premier Tusk i minister finansów Andrzej Domański byli purpurowi ze złości, ale nie zaprzeczyli, że minister zdrowia w ten sposób spełniła oczekiwania ministra finansów, a zapłacą przecież za to pacjenci, którym znacząco pogorszy się dostęp do usług publicznej ochrony zdrowia. Tak nie może działać rząd kraju, który znajduje się grupie 20. największych gospodarek świata, i dobrze że tak zdecydowanie zwrócił na to uwagę prezydent Karol Nawrocki w swoim noworocznym orędziu skierowanym do Polaków.
