2. Ta zgoda Tuska, na wstępne podpisanie umowy UE-Mercosur przez szefową KE Ursulę von der Leyen, oznaczała, że jego rząd „odpuścił” blokowanie tej umowy i jedynie pozoruje działania, które miałby złagodzić jej negatywne skutki dla europejskiego w tym polskiego rolnictwa, między innymi poprzez rozporządzenie o tzw. hamulcu bezpieczeństwa. Tyle tylko to klasyczne mydlenie oczu europejskim rolnikom, bo proponowane mechanizmy ochronne, będą wprowadzane przez unijną biurokrację i w związku z tym, będą działać z ogromnym opóźnieniem w sytuacji nadmiernego importu produktów rolnych z krajów Mercosur do UE. Jego blokady będą wprowadzane dopiero po badaniach sytuacji na unijnym rynku w odniesieniu do każdego produktu rolnego, którego import spowodował destabilizację, a więc już po wywołaniu strat u europejskich rolników. Wydawało się, że po uchwaleniu twardego stanowiska w sprawie umowy UE- Mercosur przez francuski parlament, pod koniec listopada 2025 roku, rząd Tuska wróci do rozmów z rządem tego kraju, a także innymi krajami, które wcześniej wyrażały sprzeciw wobec tej umowy (Irlandia, Węgry, Austria) do tworzenia mniejszości blokującej, zwłaszcza, że przecież istnieje także uchwała polskiego Sejmu, który w lipcu poprzedniego roku , również jednomyślnie, wyraził sprzeciw wobec tej umowy. Jak widać nic takiego się nie stało, zarówno premier jak i minister rolnictwa, markowali działania w sprawie budowania mniejszości blokującej, a teraz gdy ostateczne podpisanie tej umowy zbliża się szybkimi krokami, bezradnie rozkładają ręce.
3. Przypomnijmy, że umowa UE-Mercosur jest tak skonstruowana, żeby produkty przemysłowe głównie z krajów Europy Zachodniej, przede wszystkim z Niemiec (głównie przemysł motoryzacyjny, ale także chemiczny i tekstylny), były łatwiej zbywalne na rynkach tych krajów, natomiast z kolei europejski rynek, stałby się bardziej atrakcyjny dla towarów rolnych z krajów Ameryki Południowej (Brazylia, Argentyna, Paragwaj i Urugwaj, w 2024 roku dołączyła Boliwia). Jest oczywistym, że produkcja rolna w tym w szczególności hodowla w tych krajach odbywa się w bardziej sprzyjających warunkach klimatycznych, niż w Europie, a także nie jest tak „spętana” przepisami związanymi z ochroną środowiska i klimatu. Na przykład hodowla bydła, odbywa się często cały rok „pod gołym niebem”, co w oczywisty sposób obniża koszty produkcji i czyni produkty takiej hodowli, konkurencyjnymi cenowo na rynkach światowych. Ratyfikacja tej umowy tylko przez PE i Radę Unii Europejskiej oczywiście uderzy w interesy całego unijnego rolnictwa, ale to polskie także obciążone w sposób szczególny niechybną liberalizacją handlu z Ukrainą, zostanie wystawione naprawdę na ciężką próbę.
4. Przypomnijmy także wynegocjowana jeszcze w roku 2019 umowa handlowa UE-Mercosur, była blokowana przez polskiego komisarza ds. rolnictwa Janusza Wojciechowskiego, a także rząd premiera Morawieckiego, któremu udało się w tej sprawie mniejszość blokującą, a jej trwałym elementem były Polska i Francja, Irlandia, Węgry, a także Austria. Po przejęciu rządów przez Tuska, sprzeciw został wycofany i szefowa KE Ursula von der Leyen pod koniec grudnia 2023 roku, poleciała do Brazylii i tam wstępnie podpisała umowę z krajami Mercosur. Teraz trwa proces jej zatwierdzania przez Parlament Europejski, a później Radę Unii Europejskiej, a ponieważ polski rząd zrezygnował z budowania mniejszości blokującej, niestety wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie zostanie ona zatwierdzona przez te dwie unijne instytucje. Rząd Tuska blokowanie tej umowy już dawno odpuścił, na użytek polskiej opinii publicznej i protestujących polskich rolników jeszcze tylko mydli oczy, że coś w tej sprawie robi, ale ostatni komunikat ministra Krajewskiego jest potwierdzeniem, że rządzący „bezradnie rozkładają ręce” w tej sprawie
