Ale nie o ten wątek jego tekstu teraz chodzi, z tego wpisu wynika bowiem, że program amunicyjny, który powstał w 2023 roku, jako reakcja na agresję Rosji na Ukrainę, mówiąc obrazowo, zostanie przez obecną koalicję „wysadzony w powietrze”. Ponieważ amunicje artyleryjską 155 mm produkuje w Polsce tylko jedna firma w ilości 30-40 tys sztuk rocznie (dla porównania, taka ilość amunicji, wystarcza wojskom ukraińskim zaledwie na tydzień), celem programu było powołanie takiej, która wybudowałaby drugi większy zakład produkcyjny i to najlepiej w najdalszym od Rosji zakątku Polski. Polski Fundusz Rozwoju, prowadził tę sprawę, zdecydował o powstaniu spółki, w której 51% udziałów ma Agencja Rozwoju Przemysłu (100% własności Skarbu Państwa), a 49% największa w Polsce prywatna firma zbrojeniowa (WB Elektronics S.A), a nowa fabryka miała powstać na Ząbkowicach Śląskich, gdzie ARP zarządza 120 hektarową strefę przemysłową. Nie ma więc mowy o oddaniu władzy w tej spółce firmie prywatnej, a kolejny zarzut powierzenia produkcji amunicji podmiotowi bez doświadczenia jest wręcz kuriozalny, bo w Polsce została tylko jedna firma produkująca amunicję artyleryjską i tą produkcję kontynuuje.

W tej sytuacji atak na ten program amunicyjny, z sugestiami że ludzie z rządu PiS, mieliby jeszcze na tym dodatkowo zarobić, ma na celu jedno, zakwestionować go zwłaszcza, że w ciągu najbliższych lat, należałoby wydać na jego realizację około 14 mld zł. Jak już huczy w sejmowych kuluarach z tytułu zakwestionowania tego programu zacierają ręce firmy amunicyjne w Niemczech, szczególnie ta najbardziej znana- Rheinmetall, która żeby zdobyć zamówienia w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, zdecydowała się nawet budować swoje filie na Węgrzech i w Rumunii. Ba ponoć podczas ostatniego spotkania w Warszawie Tusk-Scholz, premier polskiego rządu miał się zobowiązać do zakupu już najbliższej przyszłości amunicji artyleryjskiej właśnie w Niemczech.

Gdyby te informacje miałyby się potwierdzić (w tej sprawie klub PiS doprowadzi do specjalnego posiedzenia komisji obrony narodowej), to mielibyśmy do czynienia z niebywałym skandalem, zlikwidowania dobrze zapowiadającego się polskiego programu amunicyjnego, żeby tylko zacząć realizować zakupy amunicji w Niemczech. Taka decyzja jest szczególnie niebezpieczna, w sytuacji kiedy znany już decyzje niemieckiego rządu wobec Ukrainy, tuż po jej zaatakowaniu przez Rosję, przez pierwsze kilka miesięcy Niemcy odmówili jakiekolwiek pomocy w dostarczaniu uzbrojenia, nawet gdy ten kraj chciał za nie natychmiast zapłacić. A sprawa dostarczenia 5 tys. hełmów z Niemiec do Rosji, stała się wręcz symbolem polityki niemieckiej wobec Ukrainy i dopiero zdecydowane działania rządu premiera Morawieckiego na arenie europejskiej i światowej, doprowadziły do zaangażowania także Niemiec we wsparcie Ukrainy między innymi poprzez dostarczanie uzbrojenia. Ile jeszcze takich gestów, uderzających w polskie interesy, a korzystnych dla Niemiec, zrobi Tusk i jego rząd, aby tylko „spłacić” zobowiązania, jakie zaciągnął, między innymi w Berlinie, aby za wszelką cenę odsunąć PiS od władzy?