Polską wstrząsnęły ujawnione przez Onet informacje na temat trzech żołnierzy, którzy pod koniec marca zostali zatrzymani przez Żandarmerię Wojskową i usłyszeli prokuratorskie zarzuty w związku z oddaniem strzałów ostrzegawczych w trakcie naporu nielegalnych imigrantów na granicę.

- „Trzech chłopaków z kompanii wyprowadzono w kajdankach jak bandytów. Wobec dwóch z nich ruszyły postępowania, zostali zawieszeni. Wyszli z aresztu tylko dlatego, że w batalionie zrobiliśmy zrzutkę, żeby im prawnika załatwić, bo dowódca nie był zainteresowany, aby im w jakikolwiek sposób pomóc. Żołnierze nie są prawnie chronieni przez przełożonych. Przecież w jednostkach są radcy prawni, ale oni żołnierzom nie pomagają. Dlatego morale leży”

- relacjonował informator portalu.

Na doniesienia Onetu oburzeniem zareagował szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Dopiero po czasie wicepremier przyznał, że o sprawie wiedział już od marca. Co więcej, okazało się, że po przejęciu kontroli nad prokuraturą przez ministra Adama Bodnara, zarządzeniem Prokuratura Regionalnego w Lublinie powołano specjalny zespół śledczy, w celu „zbierania i karnoprawnej oceny materiału dowodowego dotyczącego zachowań funkcjonariuszy podejmowanych wobec cudzoziemców, którzy przekroczyli granicę białorusko-polską”. Komentatorzy zwracają uwagę, że wydarzenia te mogły przyczynić się do ostatnich wypadków na granicy, w których poważnie ucierpieli polscy funkcjonariusze. Uzasadnione zdają się przypuszczenia, że po zatrzymaniu żołnierzy i powołaniu specjalnego zespołu śledczego, strzegący granicy mundurowi zwyczajnie boją się używać adekwatnych środków wobec agresywnych cudzoziemców. Do sprawy odniósł się na konferencji prasowej lider Zjednoczonej Prawicy.

Prezesa PiS: Kurtyna opadła

- „Ten rząd to wstyd i hańba, ale nie mam tutaj zamiaru mnożyć różnego rodzaju określeń, chciałem tylko powiedzieć, na czym polega istota rzeczy. Co prawda zmieniono narrację, i to radykalnie (…), natomiast nie zmieniono w gruncie rzeczy polityki, bo za tą narracją kryją się ci, którzy zatrzymują żołnierzy, którzy robią to, co do nich należy i mają pełne prawo to robić”

- powiedział Jarosław Kaczyński, odnosząc się do ostatniego „nawrócenia” rządzących w sprawie ochrony granicy.

Podkreślił, że w świetle obecnych przepisów, żołnierze mają prawo użyć broni w przypadku przekraczania granicy przez napastników uzbrojonych w niebezpieczne przedmioty.

- „To daje pełną podstawę do użycia broni przez obrońców naszej granicy. A jeżeli takie sprawy kończą się postępowaniem karnym, to jest dowód tego, że mamy zasadniczą różnię między faktami, a tym co się publicznie i to bardzo głośno deklaruje”

- zauważył.

Jarosław Kaczyński zaznaczył, że „sytuacja naprawdę jest poważna, ci, którzy atakują, to ludzie naprawdę niebezpieczni”.

- „Jeśli nie będzie całkowitego zdecydowania, rzeczywiście murem za polskim mundurem w czynach, polscy żołnierze nie będą wiedzieli, że mogą użyć wszystkich dozwolonym prawem środków, a takim dozwolonym prawnie środkiem jest użycie broni, to ta granica nie będzie naprawdę szczelna, a druga strona będzie przekonana, że ten rząd w końcu skruszeje. (…) To jest istota tego niebywałego skandalu, który dzisiaj ma miejsce”

- przestrzegł.

- „Kurtyna została zerwana i teraz widać, jak to jest naprawdę. To jest coś ogromnie niebezpiecznego. Jest rzeczą dobrze się składającą, że społeczeństwo będzie miało szansę, żeby pokazać żółtą kartę, czerwonej nie można, bo to nie te wybory, ale żółtą można już po raz drugi”

- podsumował.