- W styczniu 2020 r. Różański został doradcą Szymona Hołowni; koordynował pracę jego zespołu ds. bezpieczeństwa narodowego i zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi. W lipcu 2022 roku Różański usłyszał zarzuty niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień – przypomina portal TVP Info.

Teraz w poniedziałek w trakcie otwartego spotkania w Gorzowie Wielkopolskim słuchacze mieli okazje wysłuchać kilka innych kuriozalnych wypowiedzi byłego wojskowego. W trakcie „wykładu o bezpieczeństwie” emerytowany generał, a obecnie polityk i doradca ds. wojskowych Polski 2050 Szymona Hołowni odniósł się bardzo krytycznie do zakupu uzbrojenia dla polskiej armii. Zanegował też działania polskiego rządu zmierzające do ewentualnej obrony naszego terytorium.

Wykład kontrowersyjnego polityka relacjonuje „Gazeta Lubuska”. Jak wskazuje gazeta, w ocenie byłego wojskowego „liczebność armii jest bez znaczenia, a próba zmienienia tego poprzez promowanie patriotyzmu, nie ma potwierdzenia w sondażach”.

Tak łatwo powiedzieć: żebyście byli gotowi do najwyższych poświęceń, poświęcenia zdrowia, a nawet życia – mówił, wielokrotnie krytykując przy tym rząd oraz jego strategię dotyczącą zakupu sprzętu wojskowego oraz zwiększania liczebności polskiej armii.

Nie zgadzam się z tezą, że można się zadłużać, żebyśmy byli bezpieczni. Co to znaczy, że można się zadłużać? Ten pan, który to wypowiedział (prezes PiS, Jarosław Kaczyński), nie ryzykuje własnym majątkiem – stwierdził Różański.

Dalej Różański przekonywał słuchaczy, że „budowanie silnej armii, odtwarzanie zdolności bojowych, zakupy nowego sprzętu oraz budowanie infrastruktury wojskowej, nie ma żadnego znaczenia, a nawet jest niebezpieczne”.

Każdy, kto chce przygotować Polskę do obrony tutaj, na Podlasiu, Podkarpaciu lub w Wielkopolsce, lub nie daj Boże tu, na Zachodzie, to znaczy, że chce zafundować naszemu krajowi Buczę, Irpień lub Mariupol. Dzisiaj powinniśmy myśleć o tym, żeby odsuwać zagrożenie, a nie zastanawiać się jak będziemy bronić rubieży – perorował emerytowany wojskowy.

Gazeta Lubuska” zauważa, że generałowi bliżej do współpracy z Niemcami niż Stanami Zjednoczonymi, co dał wyraz m.in. w zachwalaniu niemieckiego sprzętu wojskowego.

To Leopardy są czołgami, które dla większości krajów NATO-wskich są czołgami podstawowymi. Decyzja z kupnem amerykańskich Abramsów, według mnie miała charakter, tylko zadowolenia pana prezesa. Dla nich wszystko co niemieckie jest złe, bo teraz wszystko, co robimy, musimy mieć amerykańskie – przekonywał.

American dream dalej w wielu głowach pozostaje – ironizował.

Stwierdził też, że zakupy sprzętu wojskowego z Korei Południowej były błędem. Nie podobały mu się także duże ilości kupowanego dla polskiej armii sprzętu.

Politycy PiS sobie wymyślili, że my musimy pokazać, że jesteśmy sprawni. Bach, kupiliśmy 250 czołgów w ramach pilnej potrzeby operacyjnej. Nie było takiej potrzeby, a trochę się na tym znam. Tymczasem co niektórych wojskowych zachęcono, żeby powiedzieli, że potrzebujemy tych czołgów – alarmował Różański.