- My wszyscy jesteśmy pod Bogiem, pod Allahem, pod Chrystusem, czy w jaką wyższą siłę kto wierzy, to nie jest ważne, kto jaką religię wyznaje. Ważne jest to, że wszyscy jesteśmy śmiertelni, wszyscy jesteśmy pod Bogiem. No i my wszyscy kiedyś odejdziemy z tego świata. To nieuniknione. Pytanie w tym, jak żyliśmy. Niektórzy żyją nieświadomie i umierają przez wódkę czy inne rzeczy. Potem nie wiadomo, czy żyli, czy nie żyli, czy byli, czy ich nie było. A pani syn żył. Rozumie pani? - mówił dalej Putin, dodając że jej syn „osiągnął swój cel”.
- On umarł jako bohater. Rozumie pani? W tym sensie jego życie miało znaczenie – dodał.
Jak przypomina portal tysol.pl, Rosjanie na front wysyłają nawet więźniów, a w ich werbowaniu przoduje Grupa Wagnera, co do której coraz częściej pojawiają się dyskusje dotyczące uznania tej organizacji zbrojnej jako terrorystyczną.
- Rosja zwerbowała do udziału w wojnie z Ukrainą 23 tys. więźniów; dowódcy zupełnie nie liczą się z tymi osobami, wysyłając ich na pierwszą linię frontu, a Kreml może w ten sposób uniknąć napięć społecznych, ponieważ śmierć skazańców nie wywołuje reakcji wśród obywateli – czytamy na ukraińskim rządowym portalu Centrum Narodowego Sprzeciwu.
Innymi słowy władze na Kremlu wysyłając na front więźniów pozbywają się dodatkowego „balastu”, jaki stanowią oni dla budżetu, a jako nie przeszkoleni są oni mięsem armatnim na Ukrainie, co nie objawia się żadnymi reakcjami społecznymi wśród Rosjan, ponieważ „o skazańców nikt się tam nie upomni”.
