Stanisław Tym urodził się w 1937 toku w mazowieckiej miejscowości Małkinia Górna.

Egzamin aktorski zdał w trybie eksternistycznym w Warszawie w 1964 roku.

Choć był również autorem sztuk teatralnych czy skeczy to jednak olbrzymią popularność przyniosły mu dopiero aktorskie role w filmie Marka Piwowskiego – Rejs z 1970 roku oraz te zagrane w kultowych komediach Stanisława Barei: m.in. Nie ma róży bez ognia (1974), Brunat wieczorową porą (1976), czy przede wszystkim w „Misiu” (1980), ale również w „Rozmowach kontrolowanych” Sylwestra Chęcińskiego (1991).

Stanisław Tym przez kilkanaście lat zmagał się z nerwicą, a potem również z rakiem żołądka.

Aktor pomimo że był osobą ochrzczoną i bierzmowaną i „lubił śpiewać Godzinki”, deklarował się jako osoba niewierząca i nie ukrywał swojego bardzo krytycznego stosunku do Kościoła.

Polskich biskupów atakował choćby za ich postawę wobec procedury in vitro, którą to postawę nazywał „haniebną”.

Ludzi opowiadających się za ochroną życia nazywał „słabszymi umysłowo”, a byłemu prezesowi Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzejowi Zollowi, który mówił o konstytucyjnym prawie do życia w Polsce, Tym zarzucił pewien „stopień opętania”.

Na łamach „Polityki”, na której publikował nie cofał się nawet przed brutalnymi atakami na katolickie dogmaty wiary.

„Zideologizowaniem natomiast jest wciskanie do głowy opowieści, że pewna kobieta dwa tysiące lat temu urodziła dziecko, choć była dziewicą, bo zapłodnił ją Duch Święty, a potem została wzięta do nieba, gdzie do dziś przebywa żywa, cała, zdrowa i szczęśliwa” – pisał Tym w jednym ze swoich tekstów.

Teraz, gdy zmarły 6 grudnia Stanisław Tym stoi już od szeregu dni twarzą w twarz z wiecznością, pozostaje się modlić, by znakomity aktor, choć pogubiony na doczesnych drogach życia, dostąpił jednak żywego spotkania z potęgą Bożego Miłosierdzia…