Senat przegłosował dziś ustawą, na mocy której wdrożony ma zostać program SAFE. Do udziału w unijnej pożyczce z wielką zawziętością dążą rządzący, ale opozycja i prezydent alarmują o zagrożeniach. Jednym z nich jest powiązanie miliardów na zbrojenia z mechanizmem warunkowości. Polska przerabiała to już przy okazji unijnego Funduszu Odbudowy. Musieliśmy spłacać wspólne zadłużenie, ale środki na polski KPO miesiącami blokowała Komisja Europejska, przyczyniając się w ten sposób do odsunięcia od władzy rządu Zjednoczonej Prawicy i triumfu koalicji Donalda Tuska. Goszcząc na antenie Telewizji Republika, europoseł PiS Patryk Jaki podkreślił, że nie ma żadnych wątpliwości, że jeśli w Polsce do władzy dojdzie prawica, w podobny sposób zostaną zablokowane środki z programu SAFE. Dlaczego natomiast premier Donald Tusk tak silnie dąży do udziału w unijnym kredycie, kierując w stronę opozycji oskarżenia o „zdradę”?

- „Szczerze mówiąc nie przypominam sobie tego rodzaju gróźb rzucanych przez polskiego premiera. Premier posuwa się do rzeczy, których wcześniej nie robił, tak jakby on sam podlegał jakiejś gigantycznej presji w tej sprawie, jakby on sam miał być rozliczony z tego, czy Polska do tego projektu wejdzie, czy nie”

- pytał Patryka Jakiego prowadzący program red. Michał Rachoń.

W odpowiedzi eurodeputowany ocenił, że „sprawa jest oczywista”. Chodzi o zasilenie niemieckiego przemysłu zbrojeniowego.

- „Dlatego lista projektów jest tajna. Okazało się, że oni liczą jako polskie, również projekty firm, które mają swoje siedziby w Niemczech, ale w Polsce mają swoje oddziały”

- zauważył.