Zaaprobowany na początku czerwca przy sprzeciwie Polski i Węgier przez ministrów spraw wewnętrznych państw członkowskich pakt migracyjny zakłada, że „ustalona zostanie minimalna roczna liczba relokacji z państw członkowskich, z których większość osób wjeżdża do UE, do państw członkowskich mniej narażonych na tego rodzaju przyjazdy”. Państwa, które nie będą chciały przyjąć migrantów, będą musiały zapłacić ponad 20 tys. euro za każdego nieprzyjętego cudzoziemca.

Do sprawy odniósł się w rozmowie z PAP ks. prof. Waldemar Cisło oceniając, że projekt jest próbą „ratowania błędnej polityki, która nie sprawdziła się w Niemczech, we Francji czy w Szwecji”.

- „Nie da się już ukryć w wielu miastach dzielnic no-go zones, czyli takich, do których nie zapuszcza się policja, a faktyczną władzę sprawują lokalne gangi i grupy muzułmańskich fundamentalistów”

- zauważył dyrektor polskiej sekcji PKWP.

Duchowny zaznaczył też, że „tzw. pakt migracyjny UE to łamanie podstawowego prawa człowieka do życia w kraju, który on wybiera”.

Wskazał ponadto na problem handlu ludźmi i mafii przemytniczych, które zarabiają na ludzkich dramatach.

- „Miejsce w pontonie kosztowało np. jakiś czas temu nawet 10 tys. dolarów i nie dawało elementarnego bezpieczeństwa, ludzie nie mają nawet kapoków”

- podkreślił.