Od kilku dni opinia publiczna w Polsce przygląda się sprawie pani Joanny, którą nagłośniła stacja TVN. We wtorkowych „Faktach” pokazano reportaż, z którego wynikało, że kobieta została w skandaliczny sposób osaczona przez policję w szpitalu, ponieważ zażyła środki poronne. Wedle narracji dziennikarzy, działania policjantów wywołało hasło „aborcja”. Wkrótce jednak okazało się, że policjanci nie interweniowali z uwagi na zażycie środków poronnych, a przez zgłoszenie lekarza psychiatry. Opiekująca się panią Joanną lekarka zaalarmowała służby, ponieważ miała uzasadnione podejrzenie, że ta może targnąć się na swoje życia.
Sprawa ta była jednym z tematów dyskusji w dzisiejszym wydaniu „Salonu dziennikarskiego” na antenie TVP Info. Głos zabrał m.in. Piotr Semka, który zwrócił uwagę, że zastanawiać powinien czas, po jakim opinia publiczna dowiedziała się o sprawie.
- „W naszym kraju mamy do czynienia z sytuacją, w której organizacje feministyczne czekają i starają się dotrzeć do każdego przypadku, w którym można ogłosić, że jest wynikiem ustawodawstwa, które chroni życie lub też jak w tym wypadku oskarżyć policję”
- zauważył publicysta.
W tym przypadku jednak media opowiedziały o pani Joannie kilka miesięcy po wydarzeniach w krakowskich szpitalach.
- „Ten mechanizm jest niezwykle perfidny, ponieważ on bazuje na naturalnym przekonaniu ludzi, że jeżeli ktoś opowiada o swojej krzywdzie, to warto jego wysłuchać. To jest oparte na naturalnym założeniu, że jednostka wobec policji jest na słabszej pozycji”
- powiedział.
- „TVN nie zadał sobie pytania, dlaczego dopiero teraz wychodzi ta sprawa. (…) Po prawie dwóch czy trzech miesiącach to już jest sytuacja, w której powinny zapalić się czerwone lampki”
- dodał.
W ocenie ks. Henryka Zielińskiego nie bez znaczenia jest z kolei fakt, że pani Joanna jest performerką zaangażowaną w promowanie aborcji.
- „To jest kobieta, która jest performerką, która urządza różne happeningi. Wymowne jest jej zdjęcie, kiedy ona leżąc na biało-czerwonej fladze udaje poród i rodzi urnę. Jest zaangażowana w działalność proaborcyjną, feministyczną. (…) Nie jestem moralnie pewien nawet co do tego, czy ta pani była w ciąży, czy to jest wszystko ustawka”
- stwierdził.
