Proboszcz parafii z podpoznańskich Koziegłów, który odbywał formację kapłańską w Poznaniu w czasach, gdy lokalnym Kościołem zarządzał abp. Juliusz Paetz, mówiąc o początkach swej znajomości z ks. Isakowiczem-Zaleskim powiedział, że poznał się z nim „przy okazji trudnych spraw Kościoła poznańskiego”.

„Potrzebowałem kapłana, z którym mógłbym się podzielić tym, co we mnie siedzi. I ks. Tadeusz podszedł do mojej sprawy bardzo rzetelnie, tak, jak podchodził do każdej osoby, która do niego przychodziła” – wspominał ks. Wachowiak w rozmowie zamieszczonej na jego kanale YouTube.

Jak podkreślił ks. Daniel Wachowiak – „ksiądz Tadeusz był bojownikiem o prawdę i z tego powodu był często nielubiany, szczególnie przez tę oficjalną strukturę Kościoła”.

„Dla niego bardziej liczył się człowiek, również ten skrzywdzony w Kościele i przez Kościół, niż instytucja kościelna. Z tego powodu był do końca życia kapłanem nie do końca akceptowanym przez niektóre środowiska kościelne, noszące koloratkę czy mitrę. Natomiast świecka część Kościoła zdecydowanie lepiej rozumiała to, o co walczy ksiądz Tadeusz” – mówił proboszcz parafii w Koziegłowach.

Jak powiedział ks. Wachowiak, „poza oficjalnymi karami, jakie nakładano na niego w przeszłości w archidiecezji krakowskiej” ks. Isakowicz-Zaleski był też dotknięty „karami nieoficjalnymi - np. sugerowano, żeby nie zapraszać go do parafii, by wygłaszał homilie czy jakiekolwiek prelekcje”.

„Tym bardziej więc cieszyłem się, że ks. Tadeusz może do podpoznańskich Koziegłów przyjechać, bo dla niego to miejsce było zawsze otwarte” – stwierdził prezbiter archidiecezji poznańskiej.

„My księża jesteśmy tak dosyć specyficznie wychowywani i już w czasach seminaryjnych czasami mówi nam się, że nasza postawa nie może być krytyczna wobec niektórych działań Kościoła. Odnosi się też nieraz wrażenie, że hierarchia kościelna nie lubi księży myślących pod prąd. A jednak ksiądz Tadeusz był tym człowiekiem, który się w tę pułapkę nie wpasował i dlatego był do końca nielubiany przez swoje księżowskie środowisko”  - skonstatował ks. Daniel Wachowiak.