WRAŻLIWY EWANGELISTA ŁUKASZ

Jedną z charakterystycznych cech Ewangelii spisanej przez świętego lekarza Łukasza jest jego wrażliwość na ludzi odtrąconych i uznawanych w tamtych czasach za mniej wartościowych. To właśnie w tej Ewangelii spotkamy sympatycznych cudzoziemców (Samarytanina wyleczonego z trądu, który jako jedyny podziękował za uzdrowienie; setnika z wielką wiarą proszącego o wyleczenie sługi; setnika, który uznał w Jezusie Syna Bożego; miłosiernego Samarytanina z przypowieści) oraz inne kategorie osób o "mniejszej" godności: ubogich, trędowatych, grzeszników, dzieci, a także kobiety, o których czytamy dziś w Ewangelii.

Łukasz nigdy nie spotkał Jezusa osobiście, ale bezbłędnie zrozumiał naukę Mistrza, że w Królestwie Boże jest miejsce naprawdę dla każdego i że każdy jest dla Jezusa wartościowy, każdy jest ważny. Nic więc dziwnego, że to właśnie ludzie "gorszej" kategorii - wykluczeni przez społeczeństwo stanowili trzon uczniów Jezusa i zostali Jego najwierniejszymi uczniami.

MOJA NAJBLIŻSZA RODZINA

Jeśli w jakiś sposób czujesz się źle osądzony, odtrącony czy skrzywdzony przez innych - dołącz do grona uczniów Jezusa, bo tylko przy Nim poznasz swoją prawdziwą wartość i tylko On zna prawdę o Tobie. Naucz się też szczycić tym, że twoimi najbliższymi towarzyszami drogi staną się wtedy inni wykluczeni. W jednym z hymnów Liturgii Godzin śpiewamy:

"Jezu otoczony rzeszą kalek, ślepców, trędowatych, ciał niemocą naznaczonych, dusz błądzących po bezdrożach;

Jezu, któryś miał przyjaciół wśród celników, jawnogrzesznic, któryś szukał pogardzonych, zeszpeconych plamą winy;

Jezu z sercem gorejącym i otwartym dla każdego, kto chce dźwigać krzyż codzienny swej słabości i cierpienia.

Człowiek nienawrócony (a więc o ludzkim, starym myśleniu) chce aby wiara wiązała się z samymi przyjemnymi rzeczami: awansami, prestiżem, sławą, dobrą opinią u innych. Ktoś taki szczyci się na ogół swoimi znajomościami pośród "wyższych" warstw społecznych i wstydzi się tych "gorszych". Jest to jednak myślenie światowe, dalekie od ducha dzisiejszej Ewangelii, patrzące na ludzi instrumentalnie (na ile mi się opłaca z kimś trzymać) i nienawrócone, bo wciąż moje poczucie biorę nie z Boga, lecz ze "znajomości". Może warto dziś zrewidować swoje pragnienia i zaprzyjaźnić się z ludźmi pogardzanymi w twoim otoczeniu, tak jak to zrobił św. Wawrzyniec, wskazując na ubogich ze słowami "Oto są największe skarby Kościoła" i przestać się wstydzić przyjaźni z tymi, których odrzuca wielki świat?

POZA SCHEMATY

Przyjęcie kobiet do grona swoich uczniów i korzystanie z ich uposażenia było w tamtych czasach czynnością ekstrawagancką i całkowicie łamiącą tamtejsze tradycje i schematy. Faryzeusze i uczeni w Piśmie musieli to odebrać jako niesłychaną prowokację i zamach na świętą tradycję przodków, ponieważ uczennice w żydowskim rabinacie były nie do pomyślenia. Kobieta nie mogła m.in czytać Tory, wypowiadać modlitwy Szema, ani uczestniczyć w nabożeństwie synagogalnym.

Czy my w podobny sposób nie gorszymy się, gdy prorok naszych czasów Papież Franciszek swoimi gestami i decyzjami przypomina nam o wielkiej wartości każdego człowieka, zwłaszcza tego "innego". My też tkwimy w naszych utartych schematach i przyzwyczailiśmy się, że "zawsze tak było". Dlatego u wielu osób budzi się "święty niepokój", że Papież całuje buty przedstawicielom innej religii, spotyka się z jawnymi grzesznikami, czy dopuszcza kobiety np. do obrzędu umycia nóg w Wielki Czwartek czy posługi lektora lub akolity. Tymczasem to co robi Papież to czysta Ewangelia o Królestwie Bożym dla wszystkich i przypomnienie najbliższych towarzyszy Jezusa.

Dlatego nie gorsz się tym, co robi Papież, tylko ucz się od niego. A w praktyce - po prostu zatroszcz się dziś o czas dla tych, którzy patrząc po ludzku są dla ciebie "nieatrakcyjni", niewartościowi i przekreśleni w twoich oczach. Zakoleguj się z tymi, z powodu których stracisz w opinii świata, a dzięki temu jeszcze bardziej upodobnisz się do Jezusa i doświadczysz radości Ewangelii.

Ks. dr Piotr Spyra

Tekst ukazał się na profilu ks. Piotra Spyry na Facebooku.