„Ludziom nie chce się spotykać Boga, tylko własne emocje. Modlitwa zostaje zamieniana na estetyczne wrażenia, sacrum w subiektywne upodobania, moralność w chwilowe zachcianki” - napisał w mediach społecznościowych proboszcz z podpoznańskiej miejscowości Koziegłowy.
„Niektórzy nazywają to uzielonoświątkowieniem katolicyzmu. Chrystus zepchnięty do poziomu samopoczucia” - skonstatował duchowny.
