Rosyjskie wojska wykorzystują elektrownię jądrową w Zaporożu do sterroryzowania Zachodu. Ta największa w Europie elektrownia jądrowa została zajęta przez rosyjskie wojska na początku marca. W sierpniu obiekt został kilkukrotnie ostrzelany przez Rosjan, a ukraińskie władze wskazywały, że Kreml może chcieć doprowadzić do katastrofy, o którą oskarży Ukrainę.

- „Nadszedł czas, Misja Wspierająca i Pomocowa MAEA (ISAMS) jest teraz w drodze. Musimy chronić bezpieczeństwo największego obiektu nuklearnego na Ukrainie i w Europie. Mam zaszczyt kierować misją, która będzie w Zaporoskiej Elektrowni Atomowej w tym tygodniu”

- oświadczył w mediach społecznościowych szef MEA Rafael Grossi.

Media podają, że w skład delegacji wejdą eksperci m.in. z Polski, Litwy i krajów, które mają bliższe relacje z Rosją, jak Serbia czy Chiny. Wedle informacji przekazanych przez „New York Times”, w skład delegacji nie wejdą eksperci ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.

Ukraińskie źródła podają tymczasem, że Rosjanie torturują pracowników elektrowni, chcąc zmusić ich do milczenia, kiedy obserwatorzy przybędą na miejsce. ISW podaje również, że trwa zbiórka podpisów pod petycją o zaprzestanie „ukraińskich ostrzałów”, którą Rosjanie chcą przekazać inspektorom.

- „Manipulacja narodowością ekspertów i ataki na obiektywność inspektorów MAEA to rodzaje taktyki, które Iran od dawna stosuje, by ukryć utrudnianie przez siebie misji MAEA”

- zauważają eksperci ISW.