W ramach programu Nuclear Sharing Sojusz Północnoatlantycki udostępnia głowice jądrowe państwom członkowskim, które nie posiadają broni nuklearnej. Wczoraj premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że Polska będzie zabiegać o włączenie do tego programu.
- „W związku z tym, że Rosja ma zamiar rozmieścić taktyczną broń jądrową na Białorusi, my zwracamy się do całego NATO o wzięciu udziału w programie Nuclear Sharing”
- powiedział.
- „Polska nie chce siedzieć z założonymi rękami, gdy Putin eskaluje różnego rodzaju groźby”
- dodał.
Deklarację szefa polskiego rządu skomentował rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA.
- „Nie mam nic do powiedzenia na temat żadnych rozmów tego typu. I, tak czy inaczej, po prostu nie mówimy o rozmieszczeniu naszych systemów nuklearnych, więc z pewnością nie zacznę tego robić dzisiaj”
- powiedział John Kirby.
Zaznaczył, że Stany Zjednoczone nie widzą potrzeby wprowadzania zmian w rozmieszczeniu swojej broni jądrowej.
O stanowisko Amerykanów pytany dziś był premier Morawiecki.
- „W momencie kiedy (prezydent Rosji Władimir) Putin eskaluje zagrożenie, kiedy straszy, szantażuje Zachód. Kiedy ogłasza przesunięcie taktycznej broni jądrowej na Białoruś, my także chcemy mieć najwyższy poziom bezpieczeństwa. Nie tak jak pan (b. premier, szef PO Donald) Tusk i (b. szef MSZ Radosław) Sikorski, którzy zrobili tyle, że nie mamy tarczy (antyrakietowej), która miała nas chronić; została ona zlikwidowana, zostało to ogłoszone przez prezydent (USA Baracka) Obamę 17 września 2009 r.”
- powiedział.
Podkreślił, że rząd Prawa i Sprawiedliwości podejmuje wszelkie możliwe działania, aby Polska była bezpieczniejsza.
- „Nuclear Sharing, tzw. program współdzielenia broni nuklearnej bardzo by to nasze bezpieczeństwo umocnił. Kropla drąży kamień, będziemy z naszymi sojusznikami rozmawiali”
- zapewnił.
