Całość mobilizacji w okresie Nowego Roku ma wynieść z kolei aż 20 tys. wojskowych obrony przeciwlotniczej.
Warto przypomnieć, że na początku grudnia tego roku amerykański magazyn "Forbes" informował, że „Ukraina jest w stanie zaatakować Moskwę”.
- Jak tłumaczyli dziennikarze, jeśli ukraińskie drony rzeczywiście biorą udział w bombardowaniach lotnisk rosyjskich sił powietrznych w odległości ponad 500 km od rosyjskiej granicy, sugeruje to, że Ukraina ma teraz środki technologiczne do uderzenia w Moskwę, która znajduje się 400 km od granicy – czytamy na portalu dorzeczy.pl.
Autorzy tekstu uważają, że Ukraina na razie najprawdopodobniej powstrzymuje się od bezpośredniego zaatakowania Moskwy, ponieważ mogłoby to oznaczać poważną eskalację konfliktu. Stąd też dotychczas Ukraina koncentrowała się na uderzeniach na infrastrukturę poza stolicą Rosji.
