„Wall Street Journal” podaje, że natychmiast po zakończeniu „marszu na Moskwę” Prigożyna, Kreml rozpoczął przejmowanie kontroli nad jego biznesami. Moskwa miała zapewnić przywódców Syrii, Republiki Środkowoafrykańskiej i Mali, że wagnerowcy dalej będą działać w tych krajach, ale już pod ścisłą kontrolą rosyjskich władz. Wiceszef rosyjskiego MSZ Siergiej Wierszynin miał udać się do Damaszku, gdzie żądał od Baszara al-Asada, by ten uniemożliwił wagnerowcom wyjazd z Syrii bez nadzoru Moskwy. Rosyjskie MON z kolei miało wezwać stacjonujących w Syrii najemników do stawienia się w bazie w Latakii, a ci mieli spełnić ten rozkaz.
Rosyjscy urzędnicy mieli odbyć związane z działalnością Grupy Wagnera wizyty również w Mali i Republice Środkowoafrykańskiej. „WSJ” powołuje się na informacje od przedstawiciela amerykańskiego wywiadu, wedle którego najemnicy dostali rozkaz pozostania na miejscu obecnego stacjonowania.
Media Prigożyna mają natomiast trafić prawdopodobnie do największego w Rosji holdingu medialnego NMG, którego współwłaścicielem jest blisko związany z Putinem Jurij Kowalczuk. Chodzi o prawdziwe „imperium medialne”, na które składa się agencja informacyjna RIA FAN i dziesiątki portali zarówno pseudoopozycyjnych, jak i propagandowych. Przejęta ma zostać też „fabryka trolli” istniejąca oficjalnie jako Agencja Studiów Internetowych.
