Chodzi o dwustronny traktat pomiędzy Polską i Niemcami zawarty 17 czerwca 1991, w myśl którego (art. 20) strona niemiecka zobowiązała się do wspierania nauki języka polskiego.

W ostatnim czasie PAP informował o zmiękczaniu stanowiska Berlina w tej sprawie, co należy wiązać z aktywnością ministra edukacji prof. Przemysława Czarnka. Po tym, jak polski resort edukacji obniżył o połowę dotacje na naukę języka niemieckiego w Polsce, w Niemczech rozpoczął się niemały rwetes w tej sprawie.

W efekcie minister Czarnek udała się do Berlina, który nieustanie szukał wymówek, uzasadniając m.in. tym, że każdy land posiada oddzielne prawo.

Obecnie - podała PAP – stanowisko Niemiec zaczyna ulegać zmiękczeniu, a na stronie niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych pojawiło się oświadczenie koordynatora rządu federalnego ds. stosunków polsko-niemieckich Dietmara Nietana dotyczące finansowania przez rząd federalny nauki języka polskiego jako języka pochodzenia.

Jak czytamy, w niemieckim Bundestagu partie koalicyjne SPD, Zielonych i FDP „przychyliły się do moich propozycji zapewnienia środków dla Centrum Kompetencji i Koordynacji Języka Polskiego (KoKoPol – red.) w budżecie BMBF (ministerstwo edukacji) na rok 2023 i lata następne. W 2023 roku do dyspozycji będzie 1 mln euro, a w 2024 i 2025 roku po 2 mln euro”.

To na rozmowy właśnie z tym politykiem wskazał szef polskiego resortu edukacji.

- „Dba o te kwestie i lobbuje w Bundestagu za tym, żeby rzeczywiście fundusz obiecany jeszcze w traktacie (polsko-niemieckim traktacie o dobrym sąsiedztwie podpisanym w 1991 roku) stworzyć i żeby on pokrywał się z tym, co my przeznaczamy i przeznaczyliśmy do tej pory na naukę języka niemieckiego jako ojczystego w Polsce dla mniejszości niemieckiej” – powiedział wtedy w rozmowie z PAP prof. Przemysław Czarnek.

Polska poprawka w MEiN obniżyła, jak wskazuje Kowalski finansowanie nauki języka niemieckiego kwoty 236 mln o 39 mln, a w roku 2023 do 119 mln złotych.

Jak dodaje Kowalski, pomimo deklaracji i sztucznych pozorowanych ruchów, Niemcy nadal zachowują się "w sposób cyniczny i bezczelny".

- Niemcy rzeczywiście w Bundestagu przegłosowali jakieś drobne środki dla organizacji, którą sami sobie wybrali, w dodatku nie na naukę języka polskiego ojczystego, ale na badania nad językiem polskim. Znów pominięto polskie organizacje jak Związek Polaków w Niemczech – mówi Kowalski.

- To jest mniej więcej tak, że my w Polsce wymyślamy organizację dla „polskich Niemców” i zakładamy dla niej środki w budżecie, następnie komunikujemy stronie niemieckiej, że przyznajemy jej środki – wyjaśnia poseł Solidarnej Polski.

- Mimo wszystko sam ruch Niemców w Bundestagu jest dowodem na to, że Niemcy zdają sobie sprawę z faktu, że od 30 lat nie przestrzegają polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie. W tym sensie jest to przełom, bowiem ich decyzja otwiera nam drogę do poważnych negocjacji, których celem jest przywrócenie symetrii w polsko-niemieckich relacjach – dodaje Kowalski.