Papszun objął zespół Rakowa Częstochowa wiosną 2016 roku, kiedy klub ten grał jeszcze na trzecim poziomie ligowym. Szkoleniowiec najpierw wprowadził Rakowa na zaplecze ekstraklasy, potem do samej ekstraklasy, a następnie jego zespół zaczął w Polsce rozdawać karty.
Raków Papszuna wywalczył dwukrotnie wicemistrzostwo Polski, dwukrotnie Puchar Polski, dwukrotnie Superpuchar Polski, znakomicie prezentował się w europejskich pucharach, a kilka dni temu odniósł wreszcie historyczny triumf w ekstraklasie.
Marek Papszun nie zdecydował się jednak na przedłużenie kontraktu w Częstochowie, by poprowadzić klub w bojach o prestiżową Ligę Mistrzów, lecz ku zdumieniu kibiców w całej Polsce - rozstał się z Rakowem, którego siłę budował przez ostatnie lata.
Okazuje się, że szkoleniowiec, o którym mówiło się nawet w kontekście wyboru na selekcjonera polskiej reprezentacji, na brak spektakularnych ofert absolutnie nie może narzekać.
Jak poinformował dziś dziennikarz kanału Meczyki – Tomasz Włodarczyk, Papszun miał otrzymać propozycję objęcia Cracovii z pensją na poziomie 6 milionów złotych rocznie.
„Marek Papszun otrzymał propozycję prowadzenia Cracovii! Kosmiczna pensja. Gdyby ją przyjął, stałby się najlepiej zarabiającym człowiekiem w polskiej piłce” – napisał w mediach społecznościowych Włodarczyk.
Gdyby Papszun zdecydował się na przyjęcie oferty i przeniesienie się do Krakowa, uczyniłoby to z niego trenera zarabiającego lepiej nawet niż szkoleniowcy niektórych czołowych niemieckich drużyn.
