„Pod koniec marca doszło do zdarzenia, o którym zostałem wówczas poinformowany przez komendanta żandarmerii wojskowej” – przyznał dziś publicznie szef MON.
W tym kontekście dość groteskowo zabrzmiały dzisiejsze deklaracje Kosiniaka-Kamysza o tym, że będzie on „zawsze stał po stronie honoru polskich żołnierzy”.
„NIC nie zrobił, a dodatkowo ukrywano informacje o zdarzeniu. Do DYMISJI” – skomentował w mediach społecznościowych poseł Suwerennej Polski Sebastian Kaleta.
