"Nikt nie spodziewał się takiego wyniku. Ale, niestety, jak się ukrywa przede wszystkim Grzegorza Brauna, mnie, to takie są skutki. Albo mamy być alternatywą dla innych partii, albo mamy być do nich podobni " - mówił Korwin.
"Starałem się grzecznie nie nawijać, żeby specjalnie nie przeszkadzać. Nawiasem mówiąc, wypowiem się na ten temat na forach wewnętrznych. Na pewno szansą przebicia dla takich partii jak my jest mówić co innego niż inni. Zdecydowanie odwrotnie" - dodał.
"Potwornym ciosem było, kiedy zobaczyłem wyniki w krakowskich liceach. Mieliśmy tylko 20 proc. Normalnie wśród młodych ludzi mieliśmy 40, 45 czasami 60 proc. To znaczy, że nasz program już nikogo nie porywa. Nie ma porywających propozycji " - ocenił.
"Wycofaliśmy się z najostrzejszych postulatów, w naszym programie nie ma nawet kary śmierci. Takie są skutki bycia podobnym do innych ugrupowań" - skonkludował.
Z drugiej z kolei strony, Korwin-Mikke nierzadko swoimi "najostrzejszymi" wypowiedziami powodował odpływ wyborców od ugrupowania, w którym aktualnie się znajdował. Tak było m.in. ze słynnymi już wypowiedziami na temat przepięknych akwareli autorstwa Adolfa Hitlera bądź na temat niskiego bezrobocia za jego rządów w III Rzeszy.
W tym roku Korwin-Mikke pytał retorycznie, "czy nie lepiej, by 20-50 dzieci więcej padło ofiarą pedofilów, ale reszta traktowała dorosłych ufnie i żyła normalnie, bez wpajanego strachu przed pedofilami?".
