- „Proceder polegał na żądaniu od pacjentów pieniędzy w kwocie po 10 tys. zł w zamian za przyjęcie ich do szpitala poza formalną listą oczekujących i wykonanie zabiegu, którego koszt refundowany był ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia. Wpłaty pacjentów przyjmowane były na rachunek Fundacji Pomocy Transplantologii w Szczecinie i za jej pośrednictwem przekazywane w części na rzecz lekarzy zatrudnionych w ww. Szpitalu”
- wyjaśnia prokuratura.
Wedle ustaleń śledztwa pacjenci, którzy zdecydowali się na przekazanie pieniędzy, byli operowani w ciągu kilku miesięcy. Czas oczekiwania na operację przez pozostałych wynosił średnio około dwa lata.
Inicjatorem procederu miał być wedle śledczych ówczesny dyrektor szpitala prof. Tomasz Grodzki.
- „Gdy około roku 2005 chirurg Krzysztof K. zasygnalizował Tomaszowi G. potrzebę wykonywania w szpitalu zabiegów bariatrycznych, uzyskał informację, iż jest to możliwe tylko pod warunkiem uzyskiwania od pacjentów korzyści majątkowej. W trakcie prowadzonych następnie rozmów Tomasz G. wskazał podmiot, który miał przyjmować wpłaty, tj. Fundację Pomocy Transplantologii oraz wyznaczył wysokość wpłaty na 10 tys. zł. Polecił następnie Krzysztofowi K., aby żądał od pacjentów wpłaty ustalonej przez Tomasza G. kwoty jako niezbędnej do wykonania zabiegu bariatrycznego”
- twierdzą śledczy.
Były marszałek Senatu nie usłyszał zarzutów, ponieważ do tej pory Senat nie zgodził się na pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej.
- „Aktem oskarżenia objęto natomiast - działających na polecenie i pod kierownictwem Tomasza G. - Krzysztofa K., prezesów Fundacji Pomocy Transplantologii – Juliusza P. i Bartosza K., księgową fundacji – Urszulę M. oraz 26 osób, udzielających korzyści finansowych w zamian za przyspieszenie terminu zabiegu”
- czytamy w komunikacie prokuratury.
Pozostałym osobom wpłacającym środki nie przedstawiono zarzutów, ponieważ dobrowolnie ujawniły one okoliczności przestępstw korupcyjnych. Łącznie 217 pacjentów miało wpłacić ponad 2,3 mln zł.
